Linki
menu      potencjał elektrody
menu      potencjał firmy
menu      potencjał jonizacji
menu      potencjał pracownika
menu      potencjał redox
menu      potencjalne PKB
menu      potencjały postsynaptyczne
menu      potencjometr audio
menu      potencjometr mono
menu      potencjometr silnik
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lkloc7.opx.pl
  • Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla słów: potencjał produkcyjny





    Temat: Fw: Armie w '39 roku
    "Leszek Ścioch" napisał(a):


    "Tomasz Radko" <t@poczta.onet.plwrote in message

    | ONR nie jest partią z mojej bajki. Tak jak żadni inni socjaliści. Ale:
    | porównaj wszystko zło spowodowane czy tylko sprowokowane przez ONR z
    | endecją razem wziętą - ze złem ucyznionym przez partię, która doszła do
    | władzy w 1945 w wyniku decyzji Becka z 1939. Dalej uważasz, że ONR był
    | _najgorszą_ rzeczą, jaka mogła spotkac Polskę?

    Chcesz porównywać kilka lat _istnienia_ ONR, przez większość czasu
    nielegalną, z 50 letnią _władzą_ PZPR?


    Zdaje się to Ty sugerujesz, że rządy ONR byłyby gorsze od rządów PZPR.
    Ciekawym, skąd bierzesz to przekonanie?


    Przypomina się czołowy argument prawicowych antykomunistów: komunizm jest
    znacznie gorszy faszyzmu, bo ma "na koncie" ok. 100 mln ofiar wobec 20 mln
    ofiar II w św.


    1. Przynajmniej częśc ofiar WWII to ofiary komunizmu.
    2. Gdyby nie komunizm, zapewne WWII by nie było (bez zapewnionej
    neutralności Rosji Hitler nie zacząłby awantury na całą skalę. Z kolei
    gdyby Rosja była normalnym państwem nie byłaby izolowana
    międzynarodowo).
    3. Komunizm mordował ludzi _bez_ wojen. Porównaj sobie liczbę ofiar
    nazizmu przed 39 i liczbę ofiar komunizmu na samej Ukrainie. Albo w
    Chinach, podczas rewolucji kulturalnej. Albo w Kambodży, podczas rządów
    dr Pol Pota.


    Tylko co by było gdyby faszyzm rządził przez 70 lat w kilkunastu krajach?


    To faszyzm czy nazizm? Bo to nie jest jedno i to samo. Co do faszyzmu:
    ile trupów na swoim sumieniu miał do 1939 roku Mussolini? Rządził w tym
    okresie mniej więcej tak samo długo, co Stalin.


    | Jest różnica. Drobna. Stalin nie mial drugiego frontu, za to Hitler nie
    | miał dostaw z USA. Dalej: gospodarka sowiecka była bardziej
    | "uwojskowiona". Niemcy mieli hasło "Wszystkie koła kręcą się dla
    | zwycięstwa", ale w praktyce pełna militaryzacja gospdoarki to 42? 43?,
    | nie wiem, nie pamiętam. Że w takich warunkach (a dodajmy przewagę
    | technologiczną Rosjan) Niemcy doszli pod Moskwę i Leningrad, a rok
    | później zdołali przejściowo odzyskać inicjatywę operacyjną, najlepiej
    | świadczy o ich przewadze w wyszkoleniu i sztuce wojskowej.

    A więc jednak potencjał produkcyjny to nie wszystko?


    _Żaden_ pojedynczy czynnik nie jest wszystkim. Potencjal trzeba jeszcze
    wykorzystać. potencjalnie to ZSRS był w stanie wyżywić całą Europę.

    pzdr

    TRad

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Leopard 2A4 vs PT-91


    A skąd wiadomo co będzie potrzebne? :-)


    Jak "skąd wiadomo" :-)?
    No wiesz, że będziesz potrzebował firm zdolnych do opracowania/produkcji
    ceramiki dla celów konstrukcji opancerzenia. Wiesz, że będziesz potrzebował
    małych gabarytowo silników dużej mocy (S-1000 daje całkiem przyzwoity
    współczynnik mocy z m3 objętości!) bo nowy wóz będzie zapewne mniejszy i
    lżejszy. Wiesz że potrzebujesz przemysłu zdolnego do wytworzenia amunicji
    czołgowej. Itd. Tego nie będzie, jeśli wprowadzisz obcą myśl techniczną, której
    nie będziesz nawet serwisował, nie będziesz nawet kupował amunicji do niego u
    własnego producenta, bo w RFN zalegają magazyny pełne pocisków kórych
    utylizacja kosztowałaby krtocie, i lepiej zdecydowanie je oddać, żebyś je sobie
    wystrzelił!
    Celowo nie podałem przykładów tego, czego i tak nie mamy - elektrooptyki np.


    Rozumiem argumenty, że modernizacje PT91 dają pewien potencjał wiedzy
    i dlatego to co mamy można by modernizować i utrzymywać pewien potencjał
    produkcyjny.


    No i o to chodzi.


    Ale z drugiej strony mierz siły na zamiary. Jeśli trend pokojowy sie
    utrzyma, to będziemy potrzebować ~300 czołgów nastepnej generacji
    produkowanych przez kilka lat. Do tego nie potrzeba wielkich hut i
    walcowni. Osobiście raczej przygotowałbym procedury produkcji
    niskoseryjnych, nastawił się na produkcję podzespołów i skonsolidował
    badania na jakimś wybranym kierunku. Np. pancerze ERA...


    No ale to się de facto robi. Zobacz, że nie pakujemy się w zupełnie nowe
    branże - termowizory kupiliśmy po prostu w Izrealu, po paredziesiąt tys $ za
    sztukę, i spokój. Działo, zamiast wdrażać pierońsko wymagająca technologię
    produkcji, kupujemy na Słowacji. Itd. Projekt Twardego to moim zdaniem jedna z
    NAJBARDZIEJ pragmatycznych i udanych modernizacji "72", do tego - seryjna... To
    stawia wóz wyżej, niż propozycje rosyjskie czy ukraińskie - oni p[okazują
    papierowe wizje, Bumar idzie na rozmowy pokazując ponad 2 setki wozów
    seryjnych... Zamiast iść w jakąś mitomanię jak Pepiki, którym wyszedł za 4
    bańki $ czołg który nie trafia w tarcze :-... Przy tym tam prawie nic nie
    jest ich już poza blachami ...


    No a oprócz tego jak w Rosji. Eksportujesz - ok. Nie eksportujesz -
    znikasz z rynku


    Ale żeby eksportować, to trzeba mieć co. Żeby mieć co, trzeba to zrobić,
    wdrożyć, przetestować, poprawić... Jednym słowem - wprowadzić na własne stany..
    ALAMO

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: wznowienie granic
    Kazdy znas widzi  ze ceny za nasze usługi spadły na "pysk"
    Jedni twierdza ze winni sa geodeci bo rzekomo sie nie szanuja i zanizają
    cene
    Ja uwazam ze to rynek kształtuje cene i jest owszem cena minimalna która
    pozwala
    na przywoite i uczciwe wykonanie pracy.
    Wykonywanie roboty ponizej tej ceny minimalnej w celu utrzymania firmy
    zmusza do zadłużania jej. To moze trwac rok maksimum dwa póki dług
    nie przekroczy około 30 % wartości środków trwałych. Potem pozostaje tylko
    bankructwo.
    Po co sie to robi :
    1) by utrzymac miejsca pracy pracowników ( nie łatwo sie ich zwalnia po tylu
    latach wspólnej pracy )
    2) by utrzymac potencjał produkcyjny ( moce przerobowe ) bo kryzys minie a
    odbudować potencjał
        nie jest tak łatwo.

    A propos tego co napisałem
    ----- Original Message -----
    "Z zachodniopomorskim
    Działka 4 punkty 500,00-zł
    następne po 100-zł "

    Dotyczy to terenów
    1) po modernizacji ewidencji gruntów wykonane przez firmy lokalne - patrz -
    zrobione dobrze
    2) posiadają protokóly graniczne i szkice  gdzie stabilizacja punktów
    granicznych jest dobrze opisana
    - kamień betonowy to kamień betonowy a dren to dren
    3) znana od lat osnowa III klasy

    Przykro stwierdzić ze cena ta wynika także  z bardzo niskiej ceny ( cena po
    kosztach)
    podziału nieruchomosci na dwie działki -
    tylko 1200 zł + czasami plus VAT przy której też wznawia sie punkty
    graniczne.

    A co do jakości mojej pracy to moje operaty sa do sprawdzenia
    w Ośrodku w Kamieniu Pomorskim i Świnoujsciu

    Pozadrawiam
    Jacek Borzymowicz
    Świnoujście

    ----- Original Message -----
    From: <mariw@poczta.onet.pl
    To: <pl-sci-geode@newsgate.pl
    Sent: Monday, August 18, 2003 5:12 PM
    Subject: Re: wznowienie granic

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Mozliwosc unikniecia Holucaustu.


    W swojej książce "Od Podwody do czołga" gem Maczek pisze wyraźnie o
    brakach sprzętu - w chwili rozpoczęcia wojny miał go za mało.
    Z tego co  mu obiecano otrzymał tylko część.


    Nie tylko płk. Maczek tak uważał. Obie brygady uważano za zbyt słabe i
    niezdolne do wypełniania swoich podstawowych zadań. Posiadały zbyt mało
    piechoty, by zorganizować skuteczną obronę i zbyt mało czołgów i artylerii,
    by skutecznie atakować. Za minimum uznano brygadę składającą się z trzech
    pułków, batalionu czołgów i dysponującą silniejszą artylerią. Czyli coś w
    rodzaju słabej dywizji lekkiej. Motoryzację wojska zamierzano przeprowadzać
    stopniowo, wraz ze wzrostem motoryzacji państwa. Dla porównania - Warszawska
    BK posiadała więcej samochodów ciężarowych, niż znajdowało się w jedenastu z
    szesnastu województwach. 10 BK posiadała ich niewiele mniej, niż było ich w
    województwie krakowskim. Oznaczało to poważne problemy z zaopatrzeniem w
    paliwo. Cywilna sieć dystrybucji paliwa była za "słaba", a zbudowanie
    wojskowej podrażało koszty motoryzacji. Ponadto pojawiał się problem ze
    zdolnymi do służby wojskowej kierowcami samochodów ciężarowych,
    możliwościami mobilizacji cywilnych samochodów itp.


    Budowa COP nastąpiła zbyt późno.
    Wszystko to wynikało z ograniczonych możliwości finansowania zakupów dla
    wojska.


    Sądzę, że problemem były przede wszystkim pieniądze. Możliwości
    produkcyjnych polskich fabryk były spore. W większości przypadków
    wykorzystywano ich potencjał produkcyjny w połowie i to przy pracy na jedną
    zmianie. Np. ocenia się, że do chwili wybuchu wojny, można było wyprodukować
    ok 840 armat pplot kal. 40mm. Teoretycznie zakładając, że przejscie na pracę
    całodobową, spowoduje tylko dwukrotny wzrost produkcji, można było
    zrealizować zamównienia eksportowe i jednocześnie dostarczyć WP ok 1500
    dział. Latem 1939r. miesięczną produkcję tych dział oceniano na 35, a po
    rozbudowie przemysłu, na 60 dział.

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Czy Rosja jest potęgą? (Rosja w G8)
    Gość portalu: comrade napisał(a):

    > Absurdem jest to ze ktokolwiek w gospodarce rynkowej (a nawet w Rosji obecnie
    > gospodarka jest coraz bardziej rynkowa) mialby wykonywac bezsensowne czynnosci.

    Wytworzenie czegokolwiek zawsze wiąże się również z wykoananiem pewnej,
    bezsensownej pracy. Można to porównać do fizycznego etrnimu "sprawności
    przetwarzania" jednej enegii w drugą. Jeśli jedna gospodarka ma większą sprawnośc
    przetwarzania niż druga, to zapewniam cię, że przy tym samym PKB ta pierwsz ma
    lepiej.

    > A
    > nawet jesli takie czynnosci ktos wykonuje, to ich wartosc wyrazona w pieniadzu
    > w
    > stosunku do calej produkcji jest na tyle mala ze proponuje pominac to jako
    > wielkosc nieistotną.

    Moim zdaniem może mieć ogromny wpływ.


    > Jesli jest to ten sam samochod to roznice w kosztach produkcji na pewno nie beda
    > dziesieciokrotne. Moga sie roznic o kilkanascie procent, ale cudów nie ma -
    > inaczej wszystkie koncerny motoryzacyjne zamykałyby zakłady i przenosiły sie do
    > Rosji.

    A dwukrotne? Mogą być?


    > No wlasnie o to mi chodzi, ze sila Rosji dzisiaj i glowna karta przetargowa jest
    > arsenał jądrowy. Takie Włochy np siedzą sobie w G8 a nie mają ni jednej głowicy,
    > a o wiele biedniejszą Rosje przyjmuje się.
    > A co do potencjału produkcyjnego - Rosja wywodzi wiekszosc nukleranego złomu z
    > czasów ZSRR, a ZSRR mial rzeczywiscie imponujacy potencjał produkcyjny (mowie to
    > bez ironii!) ale coz z tego, skoro ludzie zarabiali po 30$ i zyli na bardzo
    > niskim poziomie? Sorry ze ja tak caly czas nawijam o tym poziomie zycia ludzi,
    > ale kraj o "duzym potencjale" i jednoczesnie niskim poziomie zycia to dla mnie
    > troche paradoks. Jesli maja taki potencjal to co szkodzilo poczekac az stana sie
    > krajem _rzeczywiscie_ a nie tylko _potencjalnie_ bogatym i znaczacym i dopiero
    > ich przyjąć?

    A może oni są krajem _rzeczywiście_ bogatym, ale w troche innym pojęciu
    _rzeczywistości_? Zobacz np. na II W.Ś. - Niemcy były krajem o wiele bogatszym
    niż ZSRR. I o wiele bardzie posuniętym do przodu zarówno gospodarczo, jak i
    ekonomicznie czy technologicznie. A kto wygrał wojnę? Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Indie kupują rosyjski lotniskowiec
    Debilu do czego ci bankier???
    Bankier nie wyprodukuje prototypów, nie dokona niezbędnych doświadczeń i badań
    technologicznych. Ruscy mają ogromny potencjał produkcyjny i technologiczny,
    więc kasa nie jest tam tak potrzebna jak na zachodzie. Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Balcerowicz spadł nam z nieba
    Muszę Cię zmartwić. Po 1 nie czytasz uważnie i się wypowiadasz! Cena naszego
    cukru była zbliżona do cen światowych, a te były ustawione na bardzo niskim
    poziomie. Żeby sprostać tym cenom Zachodnia Europa utworzyła specjalną
    organizację, która zajmowała się wyznaczaniem kwot produkcyjnych dla danego
    kraju na rynek wewnętrzny i na eksport. Cukier na rynku wewnętrznym był
    dodatkowo opodatkowany i te pieniądze dotowały eksport. Koszty produkcji cukru
    we Francji (byłem tam i widziałem kilka cukrowni francuskich, które poziomem
    wyposażenia niewiele różniły się od naszych) były dwukrotnie większe, jak w
    Polsce. Francuzi niechętni byli nas widzieć w Unii m.in. dlatego, że mieliśmy
    ogromny potencjał produkcyjny i niskie koszty produkcji cukru. Sprzedając cukier
    na terenie Unii mogliśmy nieźle zamieszać. Na szczęście mieli protekcjonizm
    celny broniący ich produkcję, o którym napisałem powyżej i nie wpuszczali lewego
    cukru po bardzo niskich cenach do swojego kraju, by ich rolnicy i cukrownie
    miały co robić. System kwotowania był przewidywalny. U nas taki system nie mógł
    długo powstać, bo władze się nie zgadzały niszcząc cukrownie po kolei. Przy
    naszej nadprodukcji był ukryty import cukru jeszcze tańszego, jak nasz! Władze
    temu zaprzeczały, ale mieliśmy dowody. Zresztą tak samo było ze zbożem.
    Zwiększało to dodatkowo bałagan i zwiększało bezrobocie, bo nikt naszej
    produkcji nie chronił. Ale przepisy mają się tak, że mogą się zmienići Francuzi
    obawiali się tego. Po 2. NIGDY żadnego WUML-u nie skończyłem, bo nigdy nie
    należalem do żadnej partii. Po 3. Wcale się nie załamałem i pracuję w
    niemieckiej firmie na bardzo odpowiedzialnym stanowisku. Po 4. Cukrownictwa
    polskiego już praktycznie nie ma. My słynęliśmy z poziomu cukrownictwa na całym
    świecie! Ba, budowaliśmy cukrownie w wielu krajach. Teraz cukier importujemy. Na
    razie jest jeszcze stosunkowo tani, ale ma znacznie zdrorzeć. Wtedy my mieliśmy
    ceny o 1 zł mniejsze. Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Balcerowicz spadł nam z nieba
    Komunizmu NIGDY w Polsce nie było, był najwyżej socjalizm. W komuniźmie nie ma
    piseniądza, nie ma własności prywatnej ani ziemi, ani środków produkcji, a
    każdemu wg potrzeb w miarę możliwości oczywiście. Niedoczytany jesteś, więc
    poczytaj sobie o izraelskich kibucach. Tam przerabiało się i przerabia KOMUNIZM.
    Co do Balcerowicza, to miała być wyraźna poprawa już po trzech latach
    transformacji, a minęło 20. Poza tym nie jest sztuką otworzyć granicę na
    wszelkie barachło i tym samym kosztem integracji zniszczyć praktycznie w dwa
    lata cały nasz potencjał produkcyjny będący dorobkiem naszych przodków -
    dziadków i ojców. Sztuką jest tak przeprowadzić kraj, by jak najmniejszym
    kosztem tego dokonać. Monetarysta Balcerowicz właściwie nasz potencjał
    produkcyjny miał gdzieś, ludzi miał gdzieś, budżet Państwa miał gdzieś. W kręgu
    Jego zainteresowań była pełna wymienność złotówki, co niestety wcale nie
    oznaczało dla nas w początkowym okresie coś dobrego. Utrzymywanie wysokimi
    odsetkami sztucznego popytu na polską walutę zaowocowało jej nadwartościowym
    kursem, co skutecznie niszczyło naszą konkurencyjność eksportową, bo eksport
    zwyczajnie nie był opłacalny. Chiny czynią coś wręcz przeciwnego. Mają sztuczny
    kurs Juana, by eksport bardzo się im opłacił. Wszyscy skamlą u nich o rewaluację
    Juana, , a oni mają to gdzieś. Dynamika rozwoju, a startowali praktycznie od
    zera jest taka, że z roku na rok stali się tygrysem świata. Co do porównań, to
    nie porównuj nas z Ukrainą i Rosją, bo nie są w UE, a to już bardzo dużo znaczy
    i nastąpiło tam zerwanie więzów kooperacyjnych pomiędzy byłymi republikami. Jak
    robili telewizory, czy coś innego, to części do nich klepali w kilku innych
    republikach. Co do połączenia z Zachodem, to po wojnie Zachód wykluczył nas z
    integracji wpychając w łapy Rosji. To tak pokrótce. Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Rosyjska armia nie pokonałaby nawet Polski
    Rosyjska armia nie pokonałaby nawet Polski
    Lepiej nie ignorować Rosji. Wojny nie wybuchają w ciągu jednego dnia.

    Nie jest ważne, jaki jest stan bojowy Rosji w chwili obecnej, ale jaki jest
    ich potencjał produkcyjny. Nie widzę żadnych uniemożliwień, aby Rosja w razie
    konieczności nie zrobiła powtórki z powszechnej mobilizacji ludzi i przemysłu
    tak jak się to stało podczas drugiej wojny światowej.
    Dla porównania Polska właśnie likwiduje swój potencjał obronny kraju.
    W przeciwieństwie do Rosji, dozbrojenie w Polsce polegać będzie wkrótce na
    tym, na ile uda nam się zadłużyć kraj za granica, oraz kiedy, i jak dotrą do
    Polski dostawy sprzętu wojennego i co jest bardzo ważne w czasie konfliktu -
    części zamienne.

    Biorąc powyższe pod uwagę, uważam ze cala dyskusja o Rosyjskim PKB nie ma nic
    wspólnego, z rzeczywistym potencjałem Rosji w sprawie ich siły militarnej,
    ponieważ maja olbrzymi potencjał dozbrojenia się w krótkim czasie.
    Niewspółmiernie większym niż Polska.

    Przykład lotnictwa w okręgu Kaliningradu wskazuje tylko na bałagan w ich
    wojsku. W razie potrzeby zreperowano by prawdopodobnie większość samolotów
    poświęcając kilka z nich na części, lub korzystając z dostaw z przyspieszonej
    produkcji. Jak to działa? Proszę pomyśleć o teatrze wojennym z Pacyfiku I jak
    długo niektóre typy samolotów były i są eksploatowane w lotnictwie USA.

    W kosmos wysyłano rakiety w celu wywiadu, a nie podziwiania gwiazd, dzięki
    czemu Rosja może kontrolować ruchy przeciwnika. Informacje te są bezpośrednio
    dostępne dla sił rosyjskich. W przypadku Polski zaleźć to będzie od tego jak
    szybko otrzymywać będziemy dane przez NATO. Tak wiec możemy znaleźć się w
    pozycji bohaterskiego oślepłego rycerza.

    Tak wiec teoretyczny totalny konflikt pomiędzy Rosja a Polska albo Turcja
    przypominałby raczej konflikt pomiędzy USA a Irakiem.

    Choć z drugiej strony zawsze można by było liczyć na drugi Cud nad Wisłą.
    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Nowa magia pokarmowa
    Bez magicznej retoryki

    Takie instynktowne odrzucenie osiągnięć genetyki zdarza się nie po raz pierwszy.

    *********************************************

    Czy instynktowne musi oznaczać nieracjonalne? Dyskusja z antropologami nie musi
    byc konieczna, skoro gołym okiem widac, że upraw OGM nie atakują żadne
    szkodniki, z plesnią włącznie. Nie twierdzę bynajmniej, ze OGM musi byc trucizna
    sensu stricto. Jednak nadal wiedza, na jakim poziomie organizm przyswaja
    produkty OGM jest wyjatkowo skąpa, innymi słowy: większość OGM może mieć wartość
    odżywczą waty, bo organizm bez odpowiedniego zestawu mechanizmów nie będzie mógł
    wybrać z genetycznej podróbki stosownych dla zdrowia aminokwasów.


    Pozostaja argumenty merytoryczne w postaci np. niejadalnych pomidorów z Belgii i
    Holandii, które leżą miesiącami na półkach bez śladu pleśni. Nie maja smaku i
    zapachu, ale dobrze się przechowują. To jedyna zaleta tych produktów, choć dla
    ozdoby kuchni mozna kupic równie niejadalny pomidor z plastiku.

    Inny argument, to potencjał produkcyjny żywności tradycyjnej. Jest on tak duży,
    że ogranicza się dopłatami. Jaki jest więc sens dodoatkowej produkcji?

    Dlaczego producenci OGM walczą o rynki bogatej UE, a nie rozdaja tego w krajach
    głodujacych?

    Istnieje uzasadniona obawa, że OGM zdominuje rynki, gdyż przetwórcy żywności
    skuszą się atrakcyjną ceną. Ceną wynikającą z nastawienia producentów żywności
    wyłacznie na zysk. OGM gwarantuje, że bez względu na negatywne skutki, straty
    producentów będą znikome. Ta więc jedynym pozytywnym efektem będzie wzrost
    zysków producentów i przetwórców i zaniechanie badań na tradycjnymi metodami
    produkcji żywnosci.

    A gwarancje? Śmiechu warte. Ilość skandali z przemysłem farmaceutycznym mówi
    nam, gdzie wielcy producenci mają interes końcowego odbiorcy.

    Czy któryś z wymienionych argumentów jest magiczny?

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Szef czeskiego MSZ: wypowiedź Miedwiediewa ''ni...
    Ciekawe
    No nie do końca się odwleka. Wg ostatnich newsów, modernizacja trwa, faktem jes
    > t że zabierze im to sporoczasu, nie mniej jednak armia rosyjska dziś to o wiele
    > lepsza armia niż ta z 1991 r.

    Po 20 latach i wprowadzeniu nowinek technicznych moze. Ale to tylko wplyw
    rozwoju technologii. Poza tym bazuja na sprzecie sowieckim. Nastepna
    modernizacja mam byc przeprowadzona za lat 7. To dlugo. Rosjanie nie moga
    pozwolic sobie finansowo na takowo i to jest ich problem.

    Ten problem to również problem Ameryki. Choć Amerykanie mają najbogatsze państw
    > o świata, są w tej samej syuacji: więcej importują niż eksportują, a kryzys gos
    > podarczy ostatnich miesięcy ujawnił wyraźnie jak bardzo USA są uzależnione od C
    > hin.

    Roznica jest taka, ze Stany przeniosly swoj potencjal produkcyjny za granice,
    Rosja potencjalu produkcyjnego nie ma. Bo nie myslisz chyba o przemytsle
    zbrojeniowym, spadku po sowietach.

    Niestety do takich różic zmierzają społeczeństwa całego świata. To tylko europe
    > jski i to zachodnioeuropejski ewenement, że takie różnice są male.

    Masz racje i jej nie masz. Problem jest swiatowy, ale w rosji przybiera dosc
    ogromna skale, glownie z powodu poziomu zycia. W krajach europy jest tobraczej
    wybor swiadomy. Sprowadza sie do stawiania kariery ponad rodzicielstwo.

    Rosja natomiast ma ich kilka tysięcy, posiada również te
    > chnologię, wiedzę i możliwości "zutylizowania" materiałów nuklearnych znacznie
    > większe niż wymienione wcześniej dwa państwa. Zasada jest prosta: Nawet konając
    > y dzierżący w ręku karabin wyrządzi większą szkodę niż olbrzym posiadający pist
    > olet w ręku.

    Technologie posiadaja rowniez Stany, rowniez Indie, rowniez apkistan oraz korea
    pn. Problem polega na tym ze tak naprawde zabawa bronia nuklearna to gra o sumie
    zerowej. Wracamy do prostych tez z czasow zimnej wojny. Grozba urzycia to nie
    urzycie. Rosja przestalaby istniec gdyby zdecydowalaby sie na taki krok. Pomimo
    mniejszej jednosci swiata, niz mialo to miejsce za czassow zimnej wojny
    mechanizm jest podobny. To ze teraz wystepuja wiekrze roznice pomierzy panstwami
    NATO chociazby niczego nie zmienia. Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: czołg Sherman

    > > > dyskutowałbym, każdy z wojujących dobiera strategie/taktykę
    > zgodnie
    > > > z ogólnymi uwarunkowaniami.
    > >
    > > Może nie tyle z "ogólnymi", co z własnymi.
    >
    > ???????????? to nie to samo????????

    Niezupełnie, ale podejrzewam skrót myślowy.... Pewnie myślimy o tym samym...
    > >
    > > > A te były diametralnie różne dla Osi i Aliantów.
    > > > Otóż chyba nie jest tajemnicą nieskrępowany dostęp do
    > różnorakich
    > > > surowców Anglosasów i Sowietów.
    > > > nie jest tajemnicą że Niemcy poza wąglem k. nie mieli zbyt
    > wiele.
    > >
    > > I to potwierdza moją tezę. W wojnie totalnej liczy się przede
    > wszystkim potencj
    > > ał przemysłu.
    >
    > Jeszcze pozostaje taki drobiazg jak potencjał ludnościowy, a
    > wrzucanie bazy surowcowej do potencjału produkcyjnego jest
    > uproszczeniem, ale pewnie zaraz sie dowiem że i zasoby ludzkie to też
    > potencjał produkcyjny.....

    Może nie potencjał produkcyjny, ale potencjał "wojenny" na pewno :-))

    Potencjał przemysłu jest pochodną technologii, wydajności, dostępu do surowców i wykwalifikowanej siły roboczej. Poszczególne składowe mogą się zmieniać, ale suma pozostaje stałą...
    >
    > >>Ponieważ poziom technologiczny przeciwników był taki sam,
    >
    > Ciekawa teoria w stosunku do ZSRS.

    Czyżby?
    Czy mogę prosić o jakieś rozwinięcie tezy?



    > > Czołg przeciwpancerny :-))) Mylisz skutek z przyczyną....
    >
    > Wskazałem po prostu na sposób prowadzenia wojny....
    >
    Związany z możliwościami i dostępnymi zasobami... ;-))

    Vive l"Empereur!
    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Polska atomowa?
    Argument gospodarczy
    > W elektrowniach jadrowych ja przede wszystkim zwracam uwage na aspekt gospodarczy. Techonologia bedzie importowana, zyski beda eksportowane, miejsc pracy nie przybedzie.

    Niestety, ale ten argument w ogole do mnie nie trafia. Czy istnieje polska technologia nowoczesnych elektrowni weglowych, filtrow gazow i pylow ze spalania wegla, czy tez trzeba te technologie importowac ? Czy w Polsce produkuje sie fotoogniwa, czy raczej trzeba je importowac z Taiwanu lub Japonii ? A w Europie to import elektrowni z Francji to tak samo jak handel wewnetrzny w krajach RWPG. Przynajmniej taka byla idea Unii.

    Przeciez teraz zysk polski = zysk europejski, wiec o co chodzi ? Eksportowac to na razie mozna tylko nadwyzke energii. Do czasu zjednoczenia europejskich sieci energetycznych i powolania Wielkiego Komisarza Energii. On sam zatrudni co najmniej tysiac biurokratow. Poza tym tysiac urzednikow aby dopilnowac wszystkie prywatne elektrowne i juz bezrobocie slania sie na nogach po ciosie.

    Zapomina pan, ze Polska ma _ograniczyc emisje CO2_ do poziomu sprzed wielu lat. Jak to zrobic zachowujac obecny potencjal produkcyjny i wzrost gospodarczy ? Jak to zrobic jednoczesnie chroniac srodowisko ? Cofnac sie w rozwoju, pozamykac kopalnie, cieplownie, huty, elektrownie, zakazac sprzedazy benzyny i wzamian budowac w kazdym domu piec na biomase, jak w kazdej szanujacej sie mongolskiej jurcie ?

    >Zapominacie tez ze duze elektrownie zwiekszaja zagrozenie monopolizacji rynku energetycznego, podczas gdy zdecentralizowane mniejsze elektrownie poprawiaja rynek.

    Rynek energetyczny bedzie tak czy owak zmonopolizowany przez organizacje panstwowe, lub ponadpanstwowe. Po prostu obserwujac obecne uklady nie widze innego wyjscia. W gre wchodzi zbyt wiele pieniedzy, aby jakikolwiek rzad taka gratke przepuscil. Poza tym jedynie firma na poziomie panstwa jest w stanie zarzadzac cala infrastruktura energetyczna kraju. Rozumiem, ze zieloni raczej chcieliby takiego monopolu ? A przynajmniej jego kawalek ?

    Nie wazne wiec czy powstanie prywatne konsorcjum z jedna wielka, prywatna elektrownia atomowa, czy tez gdy wiele spolek postawi elektrownie przy kazdym wiekszym miescie.

    >Stad jesli juz chcecie jadrowki to przynajmniej forsujcie IV generacje.

    Tutaj raczej zgoda, choc na IV generacje trzeba bedzie poczekac kilka lat, a doswiadczenie uczy, ze nie warto byc pierwszym krolikiem. Ile Polska ma czasu na redukcje emisji CO2 ? Jak to wyglada z punktu widzenia gospodarczego ?
    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Europejskie porty zablokowane kontenerami z Chin
    Juz uciekaja z Chin gdzie indziej!
    - "Jesteśmy gotowi, żeby część produkcji, szczególnie wyrobów, których limity
    się wyczerpały, przenieść do innych krajów Dalekiego Wschodu - dodaje pachla."

    Szereg firm unijnych juz przenosi bez rozglosu czesc produkcji do krajow
    jeszcze nie objetych kwotami, takich jak Filipiny, Malezja, Indonezja,
    Bangladesz, itp. Wkrotce przyjdzie czas na Afryke.

    Z kolei firmy amerykanskie od dawna juz zwiekszaja potencjal produkcyjny w
    Meksyku, na Karaibach (Rep. Dominikanska) i Ameryce Poludniowej (Peru, Columbia,
    Brazylia, Chile, itd.)

    Wielu zachodnio europejskich producentow wyrobow nasyconych nowoczesna technika
    przenosi natomiast rosnaca czesc produkcji do tanszych pod wzgledem kosztow
    wytwarzania i atrakcyjniejszych rynkowo...Stanow Zjednoczonych (vide np.
    Daimler, BMW, BASF, Siemens, Nokia.) Blisko 50% komponentow Airbusow, czym EADS
    sie oczywiscie nie chwali, produkowanych jest przez firmy amerykanskie. Itd.

    Jesli zas chodzi o Chiny, to samo juz tylko uwolnienie juana (czego od dawna
    domaga sie USA) przwrociloby czesciowo rownowage w wymianie miedzynarodowej.
    Rezym w Pekinie zmusi do tego przypuszczalnie wkrotce i tak, rosnacy koszt
    ropyza ktora placi, jak wszyscy inni w $$$.

    NB Zwrocie uwage na coraz czestsze w ostatnich tygodniach kaskadowe wylaczenie
    pradu w ChRL, ktore zaczna odstraszac zagranicznych inwestorow przemyslowych.
    Eksperci chinscy przyznaja prywatnie, ze nawet znaczne nasilenie budowy
    elektrowni atomowych (ktore Pekin juz zainicjowal) niedoborom energii w ChRL w
    biezacej dekadzie nie zaradzi.

    Zobaczymy co oglosi Hujintao po spotkaniu z Bushem 7go wrzesnia w Bialym Domu.

    [NB corka chinskiego prezydenta, juz pare lat temu przeniosla sie wraz z mezem
    do Nowego Jorku, gdzie mieszka rowniez najstarszy syn Teng-sia-pinga :-)))]

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: W czym pieniądz ma mieć pokrycie?
    wiesz ci vice-versa? ja sie dlugo zastanawialem gdzie wlasciwie lezy punkt
    sporny. bo mne sie zdaje ze my patrzymy na to samo i mowimy o tym samym tylko
    innymi jezykami. ty mowisz ze trzeba deprecjonowac i ja tez. ty - bo to jest
    dobre i daje rozwoj. ja - bo bez deprecjonowania bedzie wywrotka (a tak bedzie
    tylko pozniej). ty piszesz ze idzie urealnienie i sie trzeba z tego cieszyc - a
    ja ze idzie urealnienie i ze sie ciesze na to co bedzie potem (jak cos
    zostanie). na sama procedure sanacyjna ciesze sie niespecjalnie


    greshama zostawmy. faktem jest ze kluczowe panstwa przyjely taktyke konkurujacej
    dewaluacji. tu tez sie zgadzamy. moim zdaniem nie wynika ono jednak z umilowania
    wolnego rynku i wolnosci w ogole ani z armat tylko z glowic i struktur. czyli z
    monopolu militarnego i montarnego usa ktory powoduje ze oplaca sie deprecjonowac
    dolara. inne panstwa bronia sie przed uprzywilejowanym falszerzem swoimi
    falszerstwami. prawo greshama w calej okazalosci - nieprawdaz? kluczowe pytanie
    - czy jest jakas wartosc ktora znika przy wspolczesnym falszowaniu monety? i
    gdzie przeplywa? co jest dzisiaj kluczowa wartoscia? a jesli to jest
    technologia? potencjal produkcyjny? postawy ludzkie?


    jeszcze raz powtorze - nie jestem przeciwnikiem kredytu. jeszcze nie
    zwariowalem. i masz racje - zdrowy kredyt tworzy wartosc. tak ja ty widze
    problem kredytu na masowa skale ktory bylby niesplacalny gdyby odsetki rosly
    szybciej niz podaz pieniadza. moja odpowiedzia na ten problem bylby pieniadz
    papierowy emitowany mniej wiecej w tempie wzrostu gdp. od czasu do czasu i tak
    by dochodzilo do defaultow i czyszczenia dlugow ale - byc moze - nie
    akumulowalyby sie wielkie napiecia. to nie jest pozycja obserwatora w sensie
    wyzszosci. to jest propozycja przyjecia modelu pragmatycznego. obecny model
    stosuje przymus monetarny na miedzykontynentalna skale. to powoduje narastanie
    napiec. jestem przeciw. i tyle

    kopanie po kostkach sobie daruje. nie to zeby to nie bylo zabawne. ale forum
    troche szkoda. bo ja cie vice-versa niezmiennie szanuje mimo ze potrafisz
    wzbudzic czasem moja wscieklosc swoimi tezami.

    pozdrowienia

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Brawo Jutrzenka S.A.
    Brawo Jutrzenka S.A.
    Zakład produkcyjny „Goplana” w Poznaniu, należący do spółki Jutrzenka SA w
    Bydgoszczy, będzie modernizowany i rozbudowywany, a nowe produkty z tą marką
    pojawią się na rynku w tym roku, powiedział w poniedziałek agencji ISB prezes
    spółki, Jan Kolański.

    Według zarządu spółki, informacja o planowanym zamknięciu zakładu w Poznaniu
    opublikowana w ubiegłym tygodniu w prasie jest nieprawdziwa.

    „Jeżeli ktoś oczekuje, że kierownictwo Jutrzenki SA ogłosi publicznie swoją
    strategię czy projekty zakupów maszyn lub urządzeń, czy też projekty nowych
    opakowań i produktów, to jest to oczekiwanie nie mieszczące się w standardach
    rynkowych" - powiedzial Kolański.

    Dodał, że informacja o ewentualnym zamknięciu zakładu w Poznaniu jest według
    zarządu spółki absurdem i urojeniem.

    „Obecnie potencjał produkcyjny zakładu w Poznaniu wykorzystywany jest w 50%.
    Naszym zamiarem jest by wzrósł on do co najmniej 80%. Dlatego zamierzamy
    rozbudować i inwestować w ten zakład, a nie zamykać go" - powiedział ISB
    Kolański.

    Spółka zamierza przeznaczyć na inwestycje kilkanaście milionów złotych.

    W Jutrzence i Goplanie zatrudnionych jest łącznie 1200 osób.

    „Przygotowując się do wprowadzenia szeregu nowych produktów już w tej chwili
    zatrudniliśmy 30 kolejnych przedstawicieli handlowych” – dodał Kolański.

    Prezes Jutrzenki Jan Kolański jest jednocześnie jednym z głównych udziałowców
    spółki Ziołopex, zajmującej się przetwarzaniem i produkcją przypraw.

    „W kwietniu, najpóźniej na początku maja, zostanie dokonany wybór doradcy,
    który ma nam pomóc przy tworzeniu grupy jaką mamy zamiar stworzyć. Dopiero na
    podstawie analiz i wniosków dokonanych przez doradców będziemy podejmować
    decyzje o ewentualnym debiucie spółki na warszawskiej giełdzie” – powiedział
    Kolański.

    Dodał, że jeśli dojdzie do debiutu Ziołopexu na giełdzie to najpewniej
    dopiero w przyszłym roku.

    W 2004 roku Jutrzenka miała 8,16 mln zł zysku wobec 5,57 mln zł zysku rok
    wcześniej przy obrotach odpowiednio 182,11 mln zł wobec 166,18 mln zł. Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Minister broni cukrowni
    Naszym zdaniem jest jedna rzecz, która bardzo dobrze udała się
    zarządowi KSC S.A. – dokonanie totalnej dezintegracji społecznej.
    Kardynał Stefan Wyszyński mawiał – „największą mądrością jest umieć
    jednoczyć, nie rozbijać”.
    Szkoda, że tej mądrości w działaniach zarządu KSC S.A. nie widać.
    Zarząd twierdzi, że nie „sprzyja” cukrowniom zlokalizowanym w
    pobliżu centrali Spółki w Toruniu.
    Popatrzmy na fakty - ile cukrowni zostało wyłączonych z produkcji
    cukru od 2004 r. i ile pozostało w tzw. Grupie Lubelskiej i tzw.
    Grupie Centralno-Kujawskiej. Kreską zaznaczamy cukrownie, które
    dzięki decyzjom zarządu Spółki będą nadal produkowały cukier i
    przygotowują fabryki do najbliższej kampanii.

    Grupa Centralno-Kujawska:

    1-Brześć Kujawski
    2.Janikowo
    3.Kruszwica
    4.-Nakło
    5.Tuczno
    6.Żnin
    7-Dobrzelin
    8-Leśmierz
    9.Ostrowy
    10.Borowiaczki
    11.Mała Wieś

    Grupa Lubelska:

    1.Częstocice
    2.Lublin
    3.Opole Lubelskie
    4.Łapy
    5.Sokołów
    6.Klemensów
    7-Krasnystaw
    8.Rejowiec
    9-Werbkowice
    10.Wożuczyn

    Gratulujemy „mądrych i obiektywnych” decyzji.
    Zestawienie to nie pozostawia złudzeń, że celem centrali Spółki było
    przeprowadzenie „restrukturyzacji” KSC S.A. kosztem lubelskich
    cukrowni.
    Warto je czytać wraz z podanymi kilka dni temu przerobami
    poszczególnych cukrowni.
    Cukrownie: Wożuczyn, Klemensów, Sokołów – nie mówiąc już o Lublinie
    i Łapach – miały lub mają większy potencjał produkcyjny i rozwojowy
    niż zaznaczone na czerwono cukrownie Grupy Centralno-Kujawskiej.
    Niech te czarne litery bez kresek nazwy cukrowni w Grupie
    Lubelskiej, będą wyrzutem sumienia dla tych cukrowników z
    Lubelszczyzny, którzy wierzyli i wierzą w „mądrość i sprawiedliwość”
    zarządu i centrali Spółki.
    żródło
    www.cukrownialublin.republika.pl/
    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Złomrex i PKO BP
    2005-03-16 10:54:00)

    BDM PKO BP wycenia akcje Złomreksu na 16,30 zł

    16.3.Warszawa (PAP) - Analitycy BDM PKO BP w raporcie z 16 marca
    wycenili akcje Złomreksu, który przeprowadza obecnie publiczną
    ofertę swoich akcji, na 16,30 zł.

     Złomrex ustalił przedział cenowy na 12-17 zł.

     "Uważamy, że strategia rozwoju spółki rokuje duże szanse na
    dalszy dynamiczny wzrost. Można ją porównać ze strategią
    realizowaną przez amerykański koncern Nucor. W chwili obecnej
    Złomrex jest firmą porównywalną do tej, jaką był Nucor w połowie
    lat siedemdziesiątych" - napisano w raporcie BDM PKO BP.

     "Potencjał polskiego rynku nie jest oczywiście tak ogromny jak
    rynku amerykańskiego, jednakże historia rozwoju Nucor przekonuje
    nas co do tego, że strategia realizowana przez Złomrex również
    przyniesie wymierne korzyści akcjonariuszom" - dodali analitycy.

     Działalność grupy Złomrex obejmuje pełny cykl wytwórczy,
    począwszy od pozyskania surowca (złomu) poprzez produkcję stali,
    produkcję wyrobów gotowych, aż po ich dystrybucję.

     Zapisy na akcje serii C Złomreksu w transzy inwestorów
    indywidualnych oraz deklaracje w ramach budowy księgi popytu
    przyjmowane są do czwartku 17 marca.

     Transza dla inwestorów instytucjonalnych obejmuje 18 mln akcji, a
    transza detaliczna 3 mln akcji.

     Spółka chce uzyskać z emisji 252-357 mln zł.

     Jednym z największych celów emisji Złomreksu jest pozyskanie
    środków na zwiększenie potencjału produkcyjnego poprzez zakup, do
    końca 2005 roku, od dwóch do trzech walcowni wyrobów finalnych, w
    tym Huty Andrzej SA w upadłości. Spółka przewiduje, że na ten cel
    potrzebować będzie od 50 do 250 mln zł.

     Od 100 do 120 mln zł Złomrex planuje wydać na zakup jednego lub
    kilku przedsiębiorstw zajmujących się zaopatrzeniem w złom stali i
    metali nieżelaznych. Spółka zamierza także powiększyć potencjał
    produkcyjny w zakresie wytopu stali ze złomu. Chce kupić co
    najmniej jedno przedsiębiorstwo hutnicze i na ten cel planuje
    wydać od 30 do 50 mln zł.

     Firma w ciągu 2-3 lat chce co najmniej podwoić udział w rynku
    obrotu złomem. Obecnie wynosi on 12,5 proc. Co rok planuje
    otwierać 2-4 nowe punkty skupu. Obecnie Złomrex ma 14 takich
    punktów.

     Skonsolidowane przychody Złomreksu wyniosły w 2004 roku 1,4 mld
    zł, a zysk netto 111,2 mln zł.

     Grupa składa się ze spółki Złomrex SA oraz z pięciu firm
    zależnych: Ferrostal Łabędy Sp. z o.o., ZW Walcownia Bruzdowa,
    Odlewnia Metali Szopienice, Nowa Jakość-Organizacja odzysku i
    Złomrex-Finans.

     Obecnie jedynym akcjonariuszem spółki jest jej prezes, Przemysław
    Sztuczkowski. Po emisji w rękach prezesa pozostanie 69 proc. akcji
    Złomreksu. (PAP)

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Poszukuje wslpracownikow, wspolnikow , entyzjastow do utworzenia nowej cyfrowej telewizji
    Pytasz sie , czy mnie interesuje Venture Capital, kredyt, inwestor
    strategiczny itd.

    Obawiam sie jednak, ze na obecnym etapie inwestor strategiczny
    typu Rupert Murdock czy Bertelsmann
    jedynie by zaszkodzil przedsiewzieciu.

    Co amatorskie i prywatne, nie moze byc jednoczesnie komercyjne.

    Forma typu Project jak Linux Group Project jest najbardziej wlasciwa.

    Poniewaz pracowalem w kilkunastu miedzynarodowych projektach, to
    jednak nie distance learning, distance education, nie virtual
    corporation, nie inwestowanie na Wall Street,
    lecz dzialalnosc tworcza, filmowa, artystyczna, takze amatorska
    moze byc wzajemnie interesujaca , niezaleznie od barier jezykowych i
    geograficznych
    i moze pozwolic na pelniejsze wzajemne rozumienie i wspolprace.

    Film, obraz, sztuka, dzwiek, muzyka, media, chociaz stworzone w dalekim
    kraju, moga byc interesujace dla kazdego i chcec i mozliwosc wspolpracy
    nie bedzie ograniczona forma prawno-administracyjna.

    Zatem nie spolka z o.o., nie spolka akcyjna, a raczej stowarzyszenie
    Association , non-for-profit-corporation, fundacja
    to obecnie najwlasciwszy status.

    Co do finansowania, to oczywiscie jestem zainteresowany sponsorami,
    ktorzy udostepnia sprzet do obrobki cyfrowej, video-serwery,
    VSaty, wolne kanaly satelitarne i transpondery i cala medialna
    inftrastrukture.

    Ale z uwagi na plany nadawania programu przez satelite w postaci pakietu
    cyfrowego DVB to naprawde nie ma znaczenia czy obrobka i montaz bedzie
    realizowany w Indiach, na Malcie czy w Epipcie.

    Telewizja internetowa oparta na kamerach internetowych CCD
    CuSeeMe dziala lat 6 lat i udostepnia kilkaset kanalow + serwery
    obslugujace multicasting.

    Wystarczy gdy sponsorzy, inwestorzy skoncentruja sie na budowie linkow
    miedzy telewizja internetowa a satelitarna i bedzie ok.

    Porozmawiaj ze swoimi partnerami. Moze ktorys inwestowal w multimedia,
    telewizja, radio i ma doswiadczenie.

    Kolega jest prezesem prywatnego radio majac calosc udzialow ( bo wykupil
    wspolnikow) i nie ma wielkich zyskow, ale dziala od wielu lat stabilnie,
    bez strat.

    Ma infrastruture dla radia, moze amatorska prywatna telewizja tez go
    zainteresuje. Szczegolnie ze nigdy nie mial wpadki, nie mial awarii,
    zespol jest doswiadczony i dziala w rejonie Polski blisko granicy.

    Kamer VHS, SVHS, 8mm, VHSC jest w Polsce ponad 10.000
    zatem potencjal produkcyjny istnieje.
    Liczba firm rejestrujacych wesela, uroczystosci i
    dokonujacej cyfrowej obrobki i rejestracji na CDVideo
    tez siega kilkuset.

    Istniala zawsze bariera dla zaprezentowania swoich produkcji publicznie.
    Stad Amatorska Telewizja Cyfrowa .

    Beda wdzeiczny za Twoje uwagi i sugestie.
    Dariusz

    Zbigniew Lekawski wrote:

    Temat: Re: Poszukuje wslpracownikow, wspolnikow , entyzjastow do utworzenia
    nowej cyfrowej telewizji

    Jesli jestes powaznie zainteresowany to prosze zwruc uwage na moja odpowiedz
    w temacie Ventue Capital,
    Prosze okresl zdecydowanie czy interesuje cie inwestor strategiczny czy tez
    kredyt, jaka forma kredytu ewentualnie jaka formoa prawna realizacji
    inwestycji

    Pozdrawiam
    Chines
    ---------------------------------------------
         Zbigniew Lekawski


    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Lightwave i Oxygen GVX
    On Mon, 10 Apr 2000 23:25:28 GMT, "Sebastian" <sanc@poczta.wp.pl
    wrote:


    Programisci z NewTek pewnie nie biegaja po palmach i nie bycza sie na
    plazach jak to kiedys ktos powiedzial, tylko wszystko na tym swiecie jest
    proporcjonalne do pieniazkow zainwestowanych w program czyli w firme NewTek.


    Tutaj sie troche nie zgodze. W 1997 roku (albo 1996 , ale raczej to
    pierwsze) LW zdobyl tytul produktu roku. Programisci tak sie tym
    zachwycili , ze postanowili zrobic sobie dluuugie wakacje - przy
    okazji przespali expansje MAXa i pojawienie sie MAI (choc to nie ta
    klasa produktu). Potem Newtek wykupil TVPainta oraz zajal sie
    Toasterem - co bylo widoczne na NABie'99. Natomiast "to cos" co
    pokazali wtedy jako LW6 ma sie nijak do obecnego produktu - niektorzy
    wrecz twierdza , ze byl to troche zmodyfikowany LW5.6 - aby pokazac ,
    ze "cos" sie dzieje w sprawie LW. Obecnie LW z produktu roku 1997 stal
    sie softem , ktory musi gonic konkurencje...


    Tak jest w przypadku wielkiej i drogiej Mayi, Softimage czy Max'a. Firmy w
    ktore sie wiecej inwestuje maja wiecej kasy na nazwijmy to "badanie nowych
    rozwiazan" i "sprowadzanie nowych technologii" i wogole wiecej mozliwosci
    marketingowych, a i samym ludziom "przyjemniej" sie pracuje kiedy wiedza co
    za to dostana.


    Myslisz , ze Newtek klepie biede ? Nie przesadzaj. Wedlug niezaleznego
    raportu LW jest najczesciej uzywanym oprogramowaniem w USA na potrzeby
    tv. Wykorzystanie przy Titanicu tez na pewno przynioslo wielkie
    profity.


    Moim skromnym zdaniem jak na cene LW spisuje sie baaardzo dobrze skoro wielu
    stawia go wyzej od drozszego o polowe Max'a (wliczam tez character studio bo
    mozna zalozyc, ze jego odpowiednik stanowi integralna czesc LW). Poza tym LW
    ma chyba najlepszy stosunek jakosci to ceny (i jak mi sie wydaje zrobiono na
    nim wiecej filmow :)).


    O wiele wiecej -)) Natomiast nie wiem skad wziales fakt , ze LW ma
    wbudowany odpowiednik Character Studio. IMO takim odopwiednikiem jest
    Messiah.


    Z kolei nie za dobrze widze w tej perspektywie przyszlosc LW. Wielkie firmy
    moga szybko zostawic NewTeka'a w tyle. Niektorzy z Was juz tak twierdza...
    LW rzecz jasna wolniej sie rozwija niz np. Maya, a i kinetix ma wiekszy
    potencjal produkcyjny.


    O tym pisalem wyzej. Mam nadzieje , ze Newtek przejrzal juz na oczy i
    zweryfikuje podejscie do LW.


    Dla poparcia tej idei moge przytoczyc wypowiedz faceta z Alias|Wavefront :
    "Kiedy kupujesz nasze oprogramowanie, rownoczesnie inwestujesz w nasza
    wizje. To jest wlasnie powod dla czego nie afiszujemy sie cechami jakie
    posiadaja nasze programy. Kiedy nasza konkurencja zachwala taka czy inna
    funkcje, my juz myslimy o tym, co bedzie nastepne..."


    Jak ktos ma 7500-17000 dolcow na zbyciu to niech robi z nimi co
    chce...

    Tomek aka "Bizon"
    _________________________________
    mailto:bi@grafik.3d.pl icq 44030702
    http://www.bizon.3d.pl <-09.04.2000

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: najmadrzejsze

    Krzysiek napisał(a):


    Co masz na myśli?


    To że w planowaniu najwidoczniej nie uwzgledniano sił lotniczych
    potencjalnego przeciwnika!

    Bierzemy za punkt wyjścia do naszych rozważań przebieg kampanii
    wrześniowej. Tymczasem strukturę sił lotniczych planowano gdy
    głównym przeciwnikiem był Związek Radziecki. Tam od końca
    lat 20-tych rozbudowywano siły lotnicze, tak że w połowie lat
    30-tych były one gigantyczne w porownaniu do naszych!!
    Nasz Sztab Generalny uważał że głownym zadaniem lotnictwa jest
    rozpoznanie i łączność. Rayskiego natomiast interesowały zdolności
    ofensywne, stąd nacisk na rozbudowę lotnictwa bombowego i przekształ-
    cenie lotnictwa liniowego (nie obserwacyjnego -sorry!) w lotnictwo
    uniwersalne -pościgowo/rozpoznawczo/niszczycielskie.

    O skutecznej osłonie naszej armii najwidoczniej nikt nie myślał.

    A przecież jeżeli przeciwnik zamierza się na ciebie wielkim
    mieczem to nalezy podstawić mu tarczę, a nie zasłonę ze sztyletu!

    Taka polityka groziła tym że w razie wojny szczupłe lotnictwo
    myśliwskie armii zostałoby bardzo szybko zmiecione i przeciwnik
    zdobyłby całkowite panowanie w powietrzu nad frontem. Masy
    I-15 i I-16 uniemożliwiły by loty samolotów obserwacyjnych.
    Eskadry Wilków, nawet gdyby samolot okazał się udany konstrukcyjnie
    zostałyby zmuszone do lotów nad frontem zamiast niszczyć wyprawy
    bombowe czy latać na głębokie rozpoznanie.

    Wyjściem była konsekwentna rozbudowa lotnictwa myśliwskiego
    i stopniowe doskonalenie istniejących konstrukcji, tak by były
    one cały czas lepsze od samolotów sowieckich. P-11 i jego eksportowy
    wariant P-24 mógł być właśnie początkiem takiego rozwoju.
    Eksportu samolotów wcale nie trzeba było zaniechać. Wystarczyło
    potencjał produkcyjny wykorzystywać tak, aby na przemian produkować
    serię na eksport a następnie serię udoskonaloną dla siebie.

    Patrząc na zbrojenia Niemiec widać że nasza koncepcja oparcia sie
    na na uniwersalnym samolocie dwusilnikowym była tym bardziej
    błedna. Wilk mógł zdeklasować samoloty myśliwskie Rosji Radzieckiej.
    Niemcy rozwijali oba rodzaje płatowców myśliwskich!

    Tak więc gdybyśmy cały czas produkowali górnoplaty myśliwskie w
    seriach powiedzmy po 150 szt. to w końcu 37r gotowe byłyby polskie
    P-24 (P-11G),byłoby powiedzmy 40 eskadr myśliwskich (12 P-7, 15 P-11a/c
    i 12-13 P-11g(P-24), istniałby cały czas zespół konstrukcyjny
    pecjalizujący się w samolotach myśliwskich. Gdyby wtedy zapadła decyzja
    o przejściu na nowoczesny dolnopłat z chowanym podwoziem, byłby czas na
    jego opracowanie na bazie metalowej konstrukcji P-24, tak jak to
    pózniej zrobili Rumuni (IAR-80). W czasie jego opracowywania mozna
    by produkować P-24 dla Bułgarii czy Grecji.
    Płatowiec taki, klasy P-36 miałby szansę sprostać Me-109 i Me-110.
    P-11g wystarczyłyby na niemieckie bombowce i sztukasy a reszta byłaby
    ich uzupełnieniem.

    pozdrawiam

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Szarża ulańska w 1939 roku
    Maciek 'Babcia' Dobosz napisal:


    "Greg" <g@szczecin.top.plwrote:
    | Owszem, byl. Ale jak bys mial do wyboru zrobic z jakiejs ilosci aluminium
    | korpus do silnika dla jednej Pantery albo elementy konstrukcyjne dla
    | 5 Mesiow, to co bys wybral?
    | (I zdaje sie obrona Rzeszy miala wyzszy priorytet)

    Rozwinal produkcje aluminium (na serio).


    Ale na litosc boska z czego? Skad boksyty?


    Gdzies czytalem ze mimo nalotow i walki na wielu frontach potencjal
    produkcyjny w 1944 byl znacznie wiekszy niz na poczatku wojny.


    To nie tak. W 1939 roku niemiecka gospodarka pracowala na stopie
    pokojowej. Wydajnosc nie byla duza i nie stosowano technik produkcji
    totalnej. Tak samo bylo w 1940, 1942 i 1943 roku. Jakos okolo Kurska
    do Speera dotarlo, ze Niemcy sa daleko z tylu w kwestii  wydajnosci
    produkcji
    wojennej - daleko za USA, Anglia i co najgorsze - Rosja. Wtedy zaczelo
    sie zylowanie produkcji. Ale bylo juz na to za pozno. Bombardowania, straty
    w sprzecie i wykruszenie kadr spowodowalo, ze drastyczny wzrost produkcji
    niczego nie zalatwial.


    Porownujac srodki utopione w projektach typu V-1 czy V-2 (choc daly
    one podstawe pod cala powojenna rakietowke, same w sobie mialy mala
    efektownosc) mozna zalozyc ze bylo to mozliwe.


    Napewno N mogli sporo zaoszczedzic na tym. Generalnie jednak odplyw
    srodkow na Verveltungswaffe nie byl az tak decydujacy. Zawinily raczej
    korupcja systemu (blokowanie nowych projektow) i przepychanki
    decydentow (Hitler ze swoja decyzja by Me262 przerobic na bombowiec byl
    na przyklad niezly)


    | Amerykanie postawili na ilosc.

    Czyli jalk Rosjanie. I gdzie tu te slynne w ich pojeciu stwierdzenie
    ze co A merykanskie to najlepsze?


    O nie. W tym wypadku T34 byl zdecydowanie lepszy ;- D (zwlaszcza T-34-85)


    | W pierwszych wersjach. Pozniejsza 76 byla juz duzo lepsza. A 90 w Jumbo
    | byla juz zupelnie niezla.
    Czy Jumbo mial naprawde 90?


    Tfu, tfu! Oczywiscie ze nie - mial siedemnastofuntowke! 90 mm mialy M36
    Jackson i M26....


    Bo mi sie wydaje ze to nadal byla stara armata tylko opancerzenie
    monstrualne bo mial sluzyc do przelamania silnie ufortyfikowanych umocnie,


    Tu masz na mysli tego M3E4 z haubica 105... ale nie wiem jak sie nazywal....
    to wlasnie byl Jumbo...?


    a nie do walki z czolgami.


    Poza tym, ze SHerman byl wolniejszy i mniej zwrotny od Panter (ale nie od
    Koenikow) -
    siedemnastofuntowka pozwalala mu be zproblemu rozwalac wszystkie niemieckie
    czolgi.


    Przeciez on mial bardzo ograniczona mobilnosc wiec nie za bardzo mogl
    poruszac
    sie po kazdym terenie.


    No faktycznie. BT to on nie byl...


    A manewrowosc to przeciez w wypadku czogu jeden z najwazniejszych


    parametrow.

    Zalezy od taktyki. Jak sie takim Shermanem naciera na okopane Koenig Tigery
    to sorry,
    ale jak sie ich rozsadnie uzyje - nie ma problemu.


    | No i nie czarujmy sie - przewaznie tak bylo. Jak wiadomo na froncie
    | zachodnim zwalczaniem czolgow zajmowalo sie lotnictwo taktyczne ;-D

    Nie zawsze i nie wszedzie. Jakos np. pod Falaise 1 DPanc. Maczka
    raczej walczyla z czolgami a nie lotnictwo.


    Jak juz nie bylo inego wyjscia....;-DD Coz...


    | Szybko? Fireflye to koniec 44/ poczatek 45

    Dziwne bo Brytyjczycy uzywali ich juz w momencie ladowania w
    Normandii.


    ?? No cos ty? A ja myslalem ze Firefly powstal w odpowiedzi na brytyjskie
    doswiadczenia walk ich czolgow z niemieckimi? W jaki sposob mogli to
    sprawdzic _przed_ Normandia??


    Inna sprawa ze w ilosci 1-2 czolgi na pluton ale jednak zdecydowanie


    wczesniej.

    Amerykance i tak im zazdroscili ;-D


    | I wyskoczyli z M26. Gorszym od Ausf. E? Watpie.

    Tylko ze to dopiero wiosna 1945 roku. No i ilosc cokolwiek mala.


    Strasznie sie grzebali z projektem - w koncu projekty pochodzily z tego
    samego roku
    co PzKW VI


    Niemowiac o problemach technicznych z nim.


    Coz... w Korei sprawil sie lepiej ;-D


    Po prostu nie odegral wiekszej roli i tyle.


    Bo i bylo ich zdaje sie batalion (czy pulk...).


    chodzi ci o PzKpfw VI "Tiger" Ausf. E jak mniemam?


    Dobrze mniemasz ;-D

    Pozdrawiam
    Greg

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Ruszyl projekt atomowego lotniskowca dla FR


    Nie spelnia ich tak bez mrugniecia, bo Norwegowie narzekaja, ze nie ma
    dostepu do zakladow budowanych za ich pieniadze. Rosja nie chce wyjawic co
    robi w danym momencie, jak i za ile. Ostatnia wpadka ministra od energii
    atomowej, ktory powierzone mu 9 mln $ przetransferowal na wlasne konto,
    zamiast na realizacje zobowiazan to dosc dobry przyklad.


    Owszem, spełnia. Okręty sa likwidowane zgodnie z harmonogramem, i coraz
    sprawniej. Natomiast wybacz, ale tekst o przelaniu na PRYWATNE konto ministra
    środków z kilometra śmierdzi jakims bzdetem.


    Jestem daleki od zachwytow, bo lektura strony www.bellona.no daje spora
    wiedze o drugiej stronie medalu, ktora jest tragiczny stan pozostalosci po
    Gorszkowie i ZSRR, zniszczone obszary polnocy i ogromna robota przed Rosja i
    partnerami, zeby to posprzatac.


    Co jest czynione. Nie zmienia to także podstawowego faktu : Rosja ponosi lwią
    część kosztów z tym związanych, mimo że ten problem dotyczy nie tylko jej,
    oraz mimo tego, że inne panstwa powstałe po rozpadzie ZSRR mają  to w dupie,
    choć chętnie przejmowąły infrastrukturę.


    Zobacz ile u nas wydaje sie na ekologie i
    jak wiele trzeba bedzie wydac (mowi sie, ze nie mamy szans na zmniejszenie
    emisji do norm europejskich przed koncm okresow przejsciowych bez wydania
    wielu miliardow Euro z wlasnej kieszeni)


    A tu byś się mocno ździwił. Rosja ma mniejsze opory przed działaniami
    proekologicznymi, niz Amerykanie, a często także niż inne kraje Europy... W
    końcu, i tak muszą oni rewitalizować/odtworzyc potencjał produkcyjny.
    Bywają zabawne sytuacje, jak np. z rezolucją o ruchu transportowym na Bałtyku,
    kiedy to uchwalono zakaz pływania jednokadłubowych tankowców z zamiarem
    wywalenia rosyjskich przewoźników. efekt był taki, że owi w ciągu relatywnie
    krótkiego okresu odnowili swoją flotyllę, ponieważ szykowali się do tego  od
    dawna. W pewnej chwili, stali się jedynymi dostosowanymi do nowej rezolucji
    przewoźnikami :


    Co do ekonomi i militariow, to przeciez  nie ma czego porownywac. Porywnywac
    to my sie mozemy do Hiszpani,  bo to jest mniej-wiecej kraj podobnej
    wielkosci i z podobnym potencjalem ludnosci.


    Więc porównuj  ROTFL...
    Ile mamy lotniskowćów :? Ile fregat? Ile korwet :P? Ile samolotów ZOP :))??
    Zastanów się tez nad faktem, że Rosja jest ludnościowo krajem raptem 4 razy od
    Polski większym. Cały czas nie moge wyjść ze zdumienia, że część z kolegów
    zatrzymała się na roku 1991, i nie potrafi się pogodzić z faktem, że Rosja to
    niewiele więcej niż połowa ludności ZSRR...


    Natomiast smieszne jest to, ze
    Rosja probuje sie samodowartosciowac kosztem Polski. Ttragiczne jest z kolei
    to, ze my dajemy sie na ten numer nabrac po raz kolejny w historii.


    Zapewniem cię, że z ich perspektywy wygląda to dokładnie na odwrót. Zaś prawda
    leży zapewne gdzieś w środku. Co zabawniejsze, poza Żyrinowskim, tarktowanym
    jak Lepper, nie widze w Rosji odpowiedenika Kaczynskiego. Pozwolę sobie zatem
    zachowac daleko idącą rezerwę w ocenie "samodowartościowywania kosztem".
    ALAMO

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Zakupy Indii


    | Gospodarka ma potencjal duzo wiekszy niz chinska.. duzo wyzej
    | wyksztalcona  sila robocza, nacisk na uslugi a nie na produkcje..
       Dlatego kupują na całym świecie, zamiast produkować u siebie? Mam
    wrażenie, że jednak Chińczycy mają na wyposażeniu armii więcej sprzętu
    rodzimej produkcji (i ciągle go rozwijają) niż Hindusi. U nich zdaje się
    jedynym dużym rodzimym projektem jest nowy śmigłowiec.


    Istnieje drobna roznica pomiedzy "produkowac u siebie" a "projektowac u
    siebie". W indyjskiej armii sluzy mnostwo wyprodukowanego (ale nie
    zaprojektowanego..) w Indiach sprzetu. Chocby produkowane w Indiach Jaguary,
    migi i inne ustrojstwa ( http://www.hal-india.com/products.asp).. W armii
    ladowej dla przykladu rozne wersje T72. Teraz produkuja Su30MKI a beda
    produkowali Hawki, wiec samoloty o generacje bardziej zaawansowane od Su27
    produkowanego w Chinach czy chocby treningowego K-8. Indie maja duzo dluzsze
    od Chinczykow tradycje w produkcji licencjonowanego uzbrojenia. Patrzac na
    suchy wskaznik sprzetu "produkowanego" w kraju w, odpowiednio, armii
    indyjskiej i chinskiej, stosunek ten zapewne jest porownywalny. Jesli jednak
    przyjrzymy sie dokladniej, wiekszosc tego "wlasnego" sprzetu w armii
    chinskiej to przestarzalem modele samolotow i czolgow kilka generacji do
    tylu. Nowoczesny sprzet jest w wiekszosci importowany. Maja np olbrzymie
    problemy przy produkcji prostych wersji Su27.. Z tego co wiem cala produkcje
    odwalaja zakontraktowani Rosjanie. Jak popatrzysz na "chinskie" projekty, to
    np. w lotnictwie sa to prawie wyłącznie mniej lub bardziej udane produkty
    licencyjne (sytuacja dokladnie taka sama jak w Indiach...). Jedynie czysto
    chinska mysla techniczna jest przebudowa MiG17, 19 i 21 w najrozniejsze
    warianty, ktorych udoskonalanie jest kontynuowane az do dzisiaj. Ich
    "najnowoczesniejszy i chinski" J-10 to przeciez Lavi.. Su30MKK i MK2
    przywozony jest samolotami z Rosji..

    W Indiach radza sobie z produkcja nowoczesnego sprzetu na licencji, a
    problemy pojawiaja sie gdy zaczynaja cos sami projektowac... Na chwile
    obecna na Indie maja wyzszy potencjal produkcyjny uzbrojenia. Potencjaly
    projektowe sa podobne czyli bardzo niskie. Zmiany ida w kierunku zwiekszenia
    mozliwosci produkcyjnych w Chinach i zwiekszenia mozliwosci projektowych w
    Indiach. Bardzo interesujace jest kogo Rosja wybierze na partnera w PAK FA.
    Stawiam bardzo mocno na Indie.. w stosunku do LCA bedzie to gigantyczny
    skok, aczkolwiek sam samolot wyglada coraz bardziej mniej atrakcyjnie. W
    swietle tego co pisala ostatnio nTW (Butowski) pierwszy lot "ma" sie odbyc
    do konca 2007, czyli znajac rosjan gdzies tak kolo 2010.. wejscie do
    produkcji seryjnej okolo 2013-2014. Mowiac inaczej samolot majacy standard
    zaawansowanego F16bl52+ bedzie musial "walczyc" z JSF. To bedzie rzez

    Co do potencjalu gospodarczego. W Chinach wzrost ludnosci sie zatrzymal. W
    Indiach idzie dalej do przodu. W Chinach rozne regiony kraju posluguja sie
    innymi jezykami. W Indiach jezykiem urzedowym jest angielski, ktory jest
    zrozumialy dla calego swiata. W Chinach system polityczny zaczal tamowac
    wzrost gospodarczy. Indie to najwieksza demokracja swiata (ze wszystkimi jej
    systemowymi wadami i zaletami).. W Indiach na niezwykle wysokim poziomie
    stoi nauczanie przedmiotow scislych, niezbednych w informatyce. W Chinach
    caly czas odczuwa sie "dziure inzynierska", wynik rewolucji kulturalnej.

    Gdybym mial wykupic 1% akcji w ktorejs z gospodarek, postawilbym
    zdecydowanie na Indie. W dluzszej perspektywie sila militarna jest wprost
    proporcjonalna do potencjalu gospodarczego. Ze strategicznego punktu
    widzenia naturalnym jest sojusz indyjsko-rosyjski skierowany przeciwko
    chinom.. To tez tlumaczy dlaczego Indyjski su-30 jest o generacje
    nowoczesniejszy od Chinskiego su-30. w tej rozgrywce USA beda tylko
    obserwatorem. Czeka nas interesujace polwiecze :)
    pozdrawiam
    lekomin inc

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Zysk netto Fiat Auto Poland w 2000 roku wyniósł 87 mln zł (PAP)
    9.5.Warszawa (PAP) - Zysk netto Fiat Auto Poland SA (FAP) w 2000
    roku spadł do 87 mln zł wobec 124,9 mln zł zysku netto w 1999 roku
    - poinformował w środę PAP Enrico Pavoni, prezes Fiat Polska.

            "Przychody ze sprzedaży Fiat Auto Poland wyniosły około 7,3-7,4
    mld zł" - powiedział Pavoni.

            Podczas środowej konferencji Massimo Gentilini, prezes zarządu
    FAP, poinformował, że pod koniec tego roku spółka zakończy
    wytwarzanie modelu siena, którego produkcja zostanie przeniesiona
    do Turcji.

            FAP skoncentruje się na produkcji nowej wersji modelu palio
    weekend. Do tej pory palio weekend było sprzedawane głównie w
    Polsce, a niewielkie ilości eksportowane. Od przyszłego roku FAP
    będzie zaopatrywał w ten model rynki europejskie.

            Gentilini powiedział, że potencjał produkcyjny palio weekend na
    rynek polski i europejski będzie zależał od opłacalności eksportu
    w związku z kursem złotego.

            "Będzie to zależało od atrakcyjności rynku polskiego, zwłaszcza
    ze względu na poziom wartości złotego do euro i dolara" -
    powiedział. Siena i palio weekend są produkowane w Polsce od
    czterech lat.

            Komentując wyniki FAP za 2000 roku, Pavoni powiedział PAP, że
    wpłynął na nie m.in. gwałtowny spadek sprzedaży samochodów w
    Polsce roku oraz utrzymujące się wzmocnienie złotego.

            "Złotówka bije rekordy dzień po dniu, co powoduje, że na przykład
    eksport jest nieopłacalny" - powiedział.

            W 2000 roku Fiat sprzedał w Polsce 129.262 nowe samochody osobowe
    (180.200 aut w 1999 roku). Udział Fiata w rynku w 2000 roku
    wyniósł 27 proc., ale spadł w stosunku do 1999 roku, kiedy wynosił
    28,15 proc.

            Dyrektor marketingu i sprzedaży FAP Dario Fabbro powiedział PAP,
    że udział Fiata w rynku sprzedaży nowych samochodów powinien
    wynieść w tym roku 26 proc., a sprzedaż osiągnąć od 100 do 105
    tys. aut.

            "To będzie zależało od sytuacji na rynku. Mamy nadzieję, że mały
    wzrost sprzedaży będzie odczuwalny w drugim półroczu" - dodał
    Fabbro.

            Powiedział też, że jeśli jednak rynek utrzyma się na obecnym
    poziomie, to sprzedaż nowych aut w Polsce może wynieść w tym roku
    łącznie około 340.000 sztuk.

            W pierwszym kwartale 2001 roku spadła ona o 33,07 proc. w
    stosunku do analogicznego okresu 2000 roku. W tym okresie Polacy
    kupili 93.006 samochodów osobowych wobec 138.969 w pierwszym
    kwartale 2000 roku.

            Tymczasem w ramach polityki marketingowej Fiata na 2001 rok firma
    postanowiła wprowadzić nową gamę modeli seicento i punto oraz
    zmodyfikować produkowane od 1995 roku modele bravo i brava.

            W 2001 roku Fiat wprowadzi na rynek dwie nowe wersje seicento
    oraz trzy punto.

            W Polsce Fiat duże nadzieje wiąże głównie z modelem seicento. W
    ciągu trzech lat kupiono u nas 180.000 tych aut. Od stycznia do
    marca 2001 roku było to 12.500 sztuk.

            FAP zatrudnia obecnie około 5 tys. osób, a pod koniec roku będzie
    to około 4,7 tys. osób. W spółce trwają obecnie zwolnienia 580
    osób, o czym zdecydowano po załamaniu sprzedaży aut.

            Dyrektor marketingu i sprzedaży Fiat Auto (wchodzi w skład grupy
    Fiata) Juan Jose Diaz Riuz poinformował podczas konferencji, że w
    2001 roku firma planuje łączną sprzedaż samochodów na poziomie od
    2,5 mln do 2,7 mln sztuk.

            Fiat Auto ma jednocześnie osiągnąć około 200 mln euro zysku w
    wyniku aliansu zwartego w 2000 roku z General Motors.

            "Z umowy o współpracy z General Motors chcemy uczynić filar
    naszej konkurencyjności" - powiedział Riuz. GM i Fiat prowadzą
    m.in wspólną politykę w sferze produkcji oraz zaopatrzenia.(PAP)

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Debili z podkarpackiej chorej kasy debili (p)osłów, bo mi się przypomniało (DŁUGIE)
    On 9 Feb 2001, Mikolaj. wrote:


    Popatrzmy jak Jacek Kijewski zapodaje na pl.pregierz:
    | To troche dalsza rodzina, nie?
    | A rodzenstwo? czemu nie.
    | jasne. Wszystkim po dwa lata platnego urlopu na koszt panstwa i
    | pracodawcy. A co. Czemu nie? Wszyscy beda wowczas szczesliwi i zadowoleni.
    Nie wszystkim tylko _jednemu_ z nich i nie po 2 lata,
    a po _poltora miesiaca_


    ale po co sie ograniczac? Wszytkim i po 5 lat. Przeciez bedzie lepiej,
    nie? (hint: moja teza: 5 lat (reductio ad absurdum) jest rownie dobra, jak
    Twoje poltora miesiaca. I teraz Ty uzasadniaj, czemu poltora, a nie
    miesiac i cwierc).


    | | nie ma sprawy. Jak sam zaplacisz, to zaden problem. Bede klaskal i Cie
    | | podziwial...
    | Za co zplacer? Za komplikacje czy za weekendy?
    | Za urlopy tych kobiet (skoro juz twierdzisz, ze na bezplatne isc nie
    | moga...)
    Ja niemowie o ulropach, tylko o porodzie. I pytam, czy odmawiasz,
    dnia, tygodznia, dwoch na porod?


    To teraz spojrz na to tak:

    a) firma. Celem firmy jest efekt gospodarczy, czyli pieniadz. Firma w tym
    celu posluguje sie zasobami (kapital, potencjal produkcyjny itd). Firma w
    celu osiagniecia zamierzonych efektow musi _KUPOWAC_ prace. Musi kupowac
    prace wystarczajacej jakosci, mozliwie tanio.

    b) nakladasz ograniczenia na firme. Np. to, ze kupujac prace kobiety
    kupuje tylko prace, ale placi tez (mniej czy bardziej posrednio) np. za
    dziecko. Poniewaz na rynku jest praca, za ktora nie trzeba dodatkowo
    placic (mezczyzni), to firma bedzie dazyc do zatrudnienia pracy tanszej i
    lepszej, czyli mezczyzn (lepszej, bo brak dodatkowych narzutow typu
    dzieci).

    c) regulujesz recznie dalej. Czyli nadajesz prawa do urlopu mezczyznom i
    zadowolony. Ale na rynku nadal jest towar drozszy (kobiety i np. zonaci
    mezczyzni) oraz tanszy (niezonaci mezczyzni). Firma zaczyna wiec unikac
    zatrudniania zonatych mezczyzn. Efekt: rodziny, a dokladniej tzw. glowy
    rodzin, ktore powinny rodzine utrzymac (owszem, czasem to robi kobieta,
    ale w naszych realiach jest to rzadkosc) sa zagrozone bezrobociem.
    Sytuacja rodzin jako takich jest gorsza - przewage na rynku maja
    nie-rodziny, czyli zyjacy potajemnie (przed pracodawca) ze soba, albo
    kawalerowie

    d) wymyslasz kolejne ograniczenie... ale ludzi jest 6 miliardow sztuk,
    musialbys wymyslic 6 miliardow przepisow... itp, itd.

    e) firma, omijajac narzucane jej koszty, podnosi koszty swojego dzialania
    (np. prawnik), narusza cudza prywatnosc (zaswiadczenie o ciazy) i godnosc
    itd.

    f) w efekcie straty masz wieksze, niz korzysci.

    Wiec mow sobie o urlopie, i o tym, co ja na ten temat mysle, ale to nie
    zmieni tego, ze mechanizm tak dziala. Czy ja odmawiam, czy nie, to nie ma
    wiekszego znaczenia. Mnie ten problem dotyczy w niewielkim stopniu.

    Natomiast _bardzo_ nie zycze sobie, jako czlowiek zmierzajacy do wieku
    sredniego, ograniczen z pkt. c), bo moga uderzyc we mnie.

    Kolejna sprawa: placenie za porody: z dzika rozkosza zaplace za porod:
    mojego dziecka. Niewiele mnie interesuje, kto zaplaci za porod Twojego
    dziecka, i na pewno nie chce, zeby moje (dosc wysokie) podatki szly akurat
    na to. Wole, zeby mi zostaly w kieszeni, i zebys o swoje dziecko martwil
    sie sam, w zamian za co zostaniesz zwolniony z przejmowania sie moimi
    dziecmi. Ja, majac te pieniadze w kieszeni, pojde sobie do Nationale
    Nederlanden i wykupie ubezpieczenie od urodzenia sie dziecka, i bede caly
    zadowolony.

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: a$ dla 'arabskich' vel 'islamskich' 'terrorystów'
    On 16 Oct 2001, Marek Włodarz wrote:


    Ale z punktu widzenia Japonii dostatecznie zdecydowany, żeby od
    "wrogiej neutralności" przejść do jawnej wojny.


    no tak.


    | Zwaz tez, ze jedynie niezniszczenie samej bazy (a tylko floty) pozwolilo
    | USA kontynuowac wojne na tych akwenach. Gdyby USA stracily baze i
    | lotniskowce, odbudowanie przewagi strategicznej zajeloby dziesiatki lat, w
    | tym czasie Japonia zajelaby Australie i pol Azji... w dodatku angazujac
    | znaczne sily brytyjskie... Ten atak wcale nie byl taki samobojczy, tylko
    | byl wykonany niezdecydowanie...

    | W efekcie swiat moglby wygladac inaczej :) A tak USA dosc szybko
    | odbudowaly flote.

    I tu się całkowicie nie zgadzam.

    Po pierwsze - Zniszczenie bazy - żeby tego dokonać atakiem lotniczym,
    Japonia musiałaby wysłać nie 400, ale 4000 bombowców i też nie byłoby
    gwarancji. Z tym, że tylu nie miała.


    Dosc ciekawy poglad. Moze niekoniecznie chodzilo mi o zrobienie czarnej
    dziury, ale odbudowanie stoczni trwa. I to dosc dlugo. Stocznie byly
    niezbedne do odbudowania floty. Tej podniesionej z dna. Czyli stocznie w
    Pearl Harbour, a nie w San Francisco!

    Zniszczenie bazy wbrew pozorom nie wymaga 4000 bombowcow. Tyle potrzebna,
    zeby w Dreznie zrobic Hiroshime, ale tego sie nasi dzielni wielcy bracia
    nauczyli juz pod koniec wojny.

    Poza tym: majac panowanie w powietrzu, Japonia moglaby skutecznie nie
    dopuscic do odbudowania bazy. Dlugosc linii zaopatrzeniowych itd. Nalozylo
    sie na to wiele czynnikow, m.in. fatalna taktyka okretow podwodnych
    zakazujaca zuzycie na statek handlowy wiecej niz jednej torpedy i ogolnie
    japonska mentalnosc. Kiedys czytalem czyjs artykul - juz nie pomne, jaki -
    ze mentalnosc narodow zwiazana jest z narodowymi grami. Europejczycy mysla
    w kategoriach szachowych - taktyka, przewaga strategiczna i niszczenie -
    Azjaci w kategoriach go - zajmowanie terenu.


    Zniszczenia na lądzie dają się naprawiać stosunkowo szybko.
    Nieprzypadkowo takie miejsca jak Midway, Guam, Guadalcanal, czy z
    Atlantyku Islandię zwykło się nazyważ "niezatapialnym lotniskowcem".


    Nad tymi miejscami Japonia nie miala panowania w powietrzu... a to jest
    istotne.


    Zaś co do zniszczenia floty... Gdyby nawet wszystkie 3 lotniskowce
    floty Pacyfiku były w porcie i uległy zniszczeniu, i gdyby nawet
    urządzenia bazy Pearl Harbour zostały zniszczone - to przecież
    stocznie nie znajdowały się na Hawajach! Lotniskowce budowano w
    Newport, w San Diego i gdzieś tam jeszcze. Co do szans Japonii na
    podbój kontynentalnych Stanów - mam nadzieję, że nie będziesz
    sugerował, że to by się dało zrobić? Zatem - jak niby mieli
    przeszkodzić swobodnej pracy tych stoczni?


    Hm. Wez pod uwage, ze po Bitwie na Morzu Koralowym Japonia byla o wlos od
    przejecia przewagi strategicznej. Sytuacja Australii byla w owym momencie
    tragiczna i niewiele brakowalo. Wez pod uwage, ze w owym czasie Japonii
    nie brakowalo surowcow, ludzi (cala Azja) ani tym bardziej technologii. I
    Japonia miala lepsze stocznie...


    Do końca wojny - czyli w ciągu niespełna _czterech_ lat - USA zbudowły
    około 30 lotniskowców floty, kilkaset eskortowych, jakąś dziką masę
    niszczycieli i innych mniejszych jednostek, okrętów podwodnych itp.,
    wyprodukowały przeszło 300 tysięcy samolotów, jakąś równie koszmarną
    liczbę czołgów, o drobniejszych rzeczach nie wspominając.  
    Potencjał gospodarczy USA w 1941 roku był mniej więcej 10 razy większy
    niż Japonii. Większy niż Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec sprzed
    wojny razem wziętych.

    To nie trwałoby wcale tak długo. Może wojna przeciągnęłaby się do 46
    roku - ale nie dłużej.


    Hm. Mozemy sobie gdybac. Gdyby Japonia przejela inicjatywe strategiczna na
    Pacyfiku, zaangazowanie USA w pomoc dla Europy wygladaloby inaczej. Co
    mogloby spowodowac inna sytuacje na froncie wschodnim, a na pewno
    opoznienie wojny o kilka lat. III Rzesza miala tez wowczas ogromny
    potencjal produkcyjny itd. Anglia tez o wlos uniknela inwazji. III Rzesza
    miala tez potencjal badawczo - wdrozeniowy. W 1944 roku seryjnie
    produkowano odrzutowce na ten przyklad. Itd.

    Przejecie przez Japonie Indochin, Gwinei i wybrzezy Australii zmieniloby
    znacznie cala sytuacje. Co do walk o Okinawe, to tez porownanie
    nietrafione - nie sadze, zeby USA potrafiloby sie dlugo trzymac, zobacz,
    jak szybko znikly niemieckie bazy podczas I wojny.

    Na pewno by sie narobilo zamieszania. Tak czy inaczej - atak na Pearl
    Harbour byl z punktu widzenia Japonii hazardem, ale nie samobojstwem. Cos
    jak rosyjska ruletka...

    P.S. Uwielbiam gdybac, co by bylo, gdyby...

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: I po derbach. Niemen bylby dumny:)


    A czy ja mowie, ze Legia jest wszystkiemu winna? Mowie tylko, ze to sa
    powody dla ktorych bardzo duzo Polakow nie lubi Legii. Poza tym moglbys
    dawac sensowniejsze argumenty bo jestem bezsilny wobec glupoty...


    Pozwólcie, że się wtrącę. Większość Polaków, którzy nie lubią Legii, nie
    lubią jej nie z wydumanych powodów politycznych, a dlatego, że przez lata
    była symbolem stolicy. Część oczywiście ma jej za złe wykorzystywanie
    zastępczej służby wojskowej, ale równie dobrze mógłby być w taki sposób
    nienawidzony Widzew, ściągający piłkarzy na lewe etaty, gwardyjska
    (milicyjna!) Wisła, czy Ruch, załatwiający z kopalniami górnicze pensje dla
    Cieślików. A nie byli - i nikt mi nie wmówi, że dlatego, bo wojsko było
    większym wrogiem ludu, niż SB, które wspierało krakowski klub. Dlatego
    argumentacja o nienawiści z powodu poboru odpada: jeśli go przyjąć,
    zakładamy, że w całej Polsce nienawidzone były wszystkie pierwszo- i
    drugoligowe kluby.

    Dodatkowo podzielę się z tobą (całkiem friko, nie dziękuj) pewnym
    doświadczeniem, które jest obce większości kibiców. Gdy przed kilkoma laty
    PZPN obdarował nas bzdurnym zakazem stadionowym, nie opuściłem żadnego z
    kilku wyjazdów. Trafił nam się wtedy między innymi mecz w Chorzowie (4:1 dla
    Legii), na którym trafiliśmy z kilkoma kolegami na trybunę zajmowaną przez
    mieszankę zgredów, starców i wytrawnych kipierów taniego wina. Można więc
    się było nasłuchać - z tym, że wśród tez, że "jak się warszawioki rodzą, to
    z dupy wyłażą", trudno było wyłowić te o wojsku. Powtarzały się za to
    głoszone na Śląsku od dawna poglądy, mówiące, że zła warszawka zabiera
    Ober-Schlesienowi czarne złoto, marnuje potencjał produkcyjny górników i
    zakłada podatkowe kajdany na rozwój polskiego Eldorado. (Błagam, niech się
    nikt nie włącza do tej dyskusji i nie rozważa czy to prawda, czy nie).
    Ogólnie - stolica gnębiła ich od lat, "a pamiętacie jak wygwizdalim Deynę na
    Śluńskim"?

    Uprzedzając pytanie, dlaczego Polonia w takim razie nie wzbudza takich
    emocji, skoro ma stadion na jednej z ulic Warszawy: bo jest, przez lata była
    i będzie jeszcze długo marginalnym, dzielnicowym klubem pozbawionym kibiców.

    Kończąc wątek służby wojskowej: w totalitarnym, zależnym od ZSRR,
    marionetkowym państwiem, jakim przez lata była Polska, uchylanie się od
    służby wojskowej było przestępstwem, a możliwości zwolnienia z zaszczytnego
    obowiązku służby w armii - prawie żadne. Chciałbym zobaczyć setki piłkarzy
    (i dziesiątki tysięcy sportowców!), którzy ochoczo idą w kamasze w wieku, w
    którym powinni występować na boisku. Legia była dla nich szansą
    kontynuowania kariery. Jedną z kilku: mogli przecież wstąpić do milicji
    (Kraków), albo zejść na przodek (Zabrze, Chorzów, Sosnowiec, Polonia i
    Szombierki Bytom, Katowice, Gliwice).

    Na marginesie: wolę, żeby ktoś mnie nienawidził niż żebym był obiektem
    żartów całej Polski ;-)

    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Czy Rosja jest potęgą? (Rosja w G8)
    bimi napisał(a):

    > Gość portalu: comrade napisał(a):
    >
    > > Alez tu sie mylisz, przyjacielu! PKB bardzo wiele znaczy - to wartosc wszy
    > stkich
    > > dobr i uslug wyprodukowanych w danym kraju. Duze PKB - kraj o duzym znacze
    > niu,
    > > taka jest zaleznosc! Pominę ten twoj dziwny komentarz o wykopywaniu i
    > > zasypywaniu dziury bo to jawny jabsurd.
    >
    > To nie absurd - to rzeczywistość wynikająca ze sposobu, w jaki liczy się PKB.
    > Wykonywanie bezsensownych czynności zwiększa PKB!!! - to jest fakt, któremu nie
    > zaprzecza żaden ekonomista!

    Absurdem jest to ze ktokolwiek w gospodarce rynkowej (a nawet w Rosji obecnie
    gospodarka jest coraz bardziej rynkowa) mialby wykonywac bezsensowne czynnosci. A
    nawet jesli takie czynnosci ktos wykonuje, to ich wartosc wyrazona w pieniadzu w
    stosunku do calej produkcji jest na tyle mala ze proponuje pominac to jako
    wielkosc nieistotną.

    > > No ale skupmy sie na stacjach kosmicznych, rakietach balistycznych i milit
    > ariach
    > > Brazylia i Rosja maja prawie identyczne PKB wg parytetu sily nabywczej - o
    > znacza
    > > to ze ich gospodarki produkuja dobra warte (wewnatrz kraju) tyle samo. Jes
    > li
    > > Rosja przy takim samym PKB produkuje rakiety, stacje kosmiczne itp. to ozn
    > acza
    > > ze
    > > nie produkuje w to miejsce czegos innego, np samochodow, elektroniki, sprz
    > etu
    > > AGD, ze wykonuje sie mniej uslug niz w Brazylii itd..
    >
    > Wcale nie. Bo w Brazylii wyprodukowanie samochodu może kosztoważ np. 1000
    > dolarów, a w Rosji 100. A wówczas w Brazylii PKB wzrośnie o 1000, a w Rosji
    > zaledwie o 100. Jednak rzeczywista korzyść w postaci zrobionego samochodu będzi
    > e identyczna!

    Jesli jest to ten sam samochod to roznice w kosztach produkcji na pewno nie beda
    dziesieciokrotne. Moga sie roznic o kilkanascie procent, ale cudów nie ma -
    inaczej wszystkie koncerny motoryzacyjne zamykałyby zakłady i przenosiły sie do
    Rosji.

    > > Ja nie przecze ze Rosjanie mieli i nadal maja znakomitych naukowcow i ze i
    > ch
    > > technika w pewnych obszarach byla i do dzis jest na swiatowym topie. Wynik
    > a to
    > > tez z polityki prowadzonej podczas zimnej wojny - rozwoj militarny bez wzg
    > ledu
    > > na
    > > koszty - widac golym okiem ze Rosjanie w technologiach cywilnych praktyczn
    > ie nie
    > > istnieją za to są bardzo wysoko w militarnych i kosmicznych. Ale w parze z
    > tym
    > > rozwojem technologii (militarnej) nie idzie sila gospodarki, Rosja jest po
    > d
    > > wzgledem wielkosci gospodarki na poziomie Brazylii wlasnie, a jesli chodzi
    > o
    > > poziom zycia ludzi to jest o wiele nizej od Brazylii, bo PKB zamiast w pro
    > dukty
    > > uzyteczne dla ludzi idzie w stacje kosmiczne, utrzymanie armii-kolosa itp
    > .
    >
    > Obawiam się, że Rosja nie trafiła do G8 ze względu na "poziom zycia ludzi", ale
    > ze względu na potencjał, który drzemie w tym kraju. Oczywiście głównym fileram
    > tego potencjału jest rosyjski arsenał jądrowy. Ale nie mógł by on powstać bez
    > odpowidneigo potencjału produkcyjnego - zapewniem cię.

    No wlasnie o to mi chodzi, ze sila Rosji dzisiaj i glowna karta przetargowa jest
    arsenał jądrowy. Takie Włochy np siedzą sobie w G8 a nie mają ni jednej głowicy,
    a o wiele biedniejszą Rosje przyjmuje się.
    A co do potencjału produkcyjnego - Rosja wywodzi wiekszosc nukleranego złomu z
    czasów ZSRR, a ZSRR mial rzeczywiscie imponujacy potencjał produkcyjny (mowie to
    bez ironii!) ale coz z tego, skoro ludzie zarabiali po 30$ i zyli na bardzo
    niskim poziomie? Sorry ze ja tak caly czas nawijam o tym poziomie zycia ludzi,
    ale kraj o "duzym potencjale" i jednoczesnie niskim poziomie zycia to dla mnie
    troche paradoks. Jesli maja taki potencjal to co szkodzilo poczekac az stana sie
    krajem _rzeczywiscie_ a nie tylko _potencjalnie_ bogatym i znaczacym i dopiero
    ich przyjąć? Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Trzy pytania
    Do Macieja
    Oj, Macieju, ta Twoja wiedza techniczna na poziomie szkoly podstawowej znowu
    sie odzywa. Moze pare faktow.
    Samoloty stealth. Jeszcze raz, przy projektowaniu F117 wykorzystali Amis teorie
    matematyczna stworzona przez radzieckiego matematyka. To jest fakt. A dlaczego
    Rosjanie nie maja takich typowych odpowiednikow F117? Widzisz, Macieju, bronie
    sie projektuje PO opracowaniu doktryny wojennej. Aby pasowaly do niej. I te
    F117 sa bardzo nedznymi samolotami. Szybkosc podzwiekowa, dopuszczalne bardzo
    male przeciazenia. Bardzo latwy do zestrzelenia nawet proca. Jedyne, trzeba go
    zobaczyc. Optycznie czy radarem. Nadaja sie do skrytego atakowania slabo
    bronionych celow. Fakt. Potrzebuja oslony samolotow z urzadzeniami
    zaklucajacymi do towarzystwa. I Amis je maja bo ich doktryna jest, w warunkach
    wielkiej przewagi napadac na jakies slabe kraje. To jest ich doktryna wojenna.
    A rosyjska? Lepiej powiedziawszy, jeszcze radziecka? Bronic sie przed atakiem
    NATO/Amis. I te samoloty nie bylyby zdolne przejsc obrony radzieckiej. Bo duzo
    latwiej jest tworzyc srodki elektroniczne aby te stelth wakryc. One sa
    przystosowany aby nie byc widoczne dla radarow pracujacych na wysokich,
    normalnie uzywanych czestotliwosciach. A radarami na falach metrowych widac je
    jak na dloni. I jak czytalem, Rosjanie sprzedaja chetnym takie radary. Takze
    jeszcze raz, w starciu tych F117 z nowoczesna jak rosyjska obrona nie maja
    szans.
    Inna sprawa to samoloty "normalne" gdzie zastosowano elementy stelth a przytym
    nie pogarszajac zbytnio ich wlasciwosci lotnych. Wiec dopiera zaczynaja takie
    wchodzic do lini. I obecie uzywane amerykanskie jak F15, F16, F18 takie NIE sa.
    A sprzedawanie przez Rosjan broni ma dwa cele. Pieniadze wcale nie sa
    najwazniejsze, bo i tak Rosjanie maja ogromne i ciagle narastajace rezerwy
    dewiz. I tak exportuja za duzo. Ale dzieki exportowi bronii musza ich firmy
    konkurowac na rynmkach swiatowych, a to zawsze jest dobre dla tam pracujacych
    ludzi. Pogania do roboty. Moga utrzymywac i rozwijac swoj high-tech potencjal
    produkcyjny, A najwazniejsze to, ze stanowia zrodlo bronii dla krajow, na ktore
    USA chetnie by napadla. I przez to Amis maja problemy. Np. bron przeciwlotnicza
    rosyjska jest duzo lepsza jak amerykanska.
    Dlaczego Amerykanie kupuja silniki do swoich rakiet od Rosjan? Przyjrzyj sie,
    drogi Macieju uwaznie programowi kosmicznemu w USA. Np. ich promy kosmiczne. To
    przciez juz zlom. Ze starosci. Jakos nie moga do SSI poleciec, bo jakis rury w
    nich ze starosci popekaly. A zauwazyles, ze nastepcow nie widac?
    A dlaczego tak u was jest?. Dochodza pokolenia do pracy, ktore w szkolach jako
    ze miali wybor, wybierali przedmioty, jakies, jak to Ty powtarzasz, potrzebne
    do zycia w USA. I jakos mi wychodzi, ze matematyka tam u was nie jest za bardzo
    potrzebna. No tak, do prowadzenia "kreatywnwj ksiegowosci" wystarczy dodawanie.
    Ale w technice niestety nie.
    I zapewne dlatego jakos tak macie coraz wieksze problemy w technice.
    Oczywiscie, sciagacie od innych, staracie sie kupic albo i ukrasc, ale problemy
    narastaja.
    Ale zeby bylo tez jasne. W Rosji, po smierci Stalina, nastapil powolny upadek
    gospodarki, poprzez coraz wieksze obijanie gruch. Nauka sie rozwijala, ale
    przemysl coraz gorzej. Teraz wprowadzaja kapitalizm, czyli zaganiaja ludzi do
    roboty, a ze nauke sobie zostawiaja, beda szybko sie rozwijac. Troche
    cierpliwosci, chociaz juz teraz to widac.
    Pozdrowienia
    Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu



    Temat: Co właściciel Tele-Foniki myśli o sporze wokół ...
    Te opinie są strasznie naiwne. Piszę w odpowiedzi na darr.darek.
    Otóż wyobraź sobie Człeku np: że Cupiał daje walizkę pieniędzy
    swojemu zaufanemu człowiekowi i ten jedzie do najbogatszego
    zakładu enegretycznehgo w kraju "STOEN" i daje mu gotówkę do
    łapy. I co może nie ugiął byś się gościu. To były czasy gdy
    Cupiał przejął KFK- fabryka bardzo niedoinwestowaną i cały czas
    produkującą kable dla górnictwa, a to stara technologia. I co;
    Od tego czasu widzę na ulicach Warszawy i okolic bębny z napisem
    KFK. I gwarantuję Ci gościu, że kable te były i są marnej
    jakości. A cena też nie rynkowa, a z pewnością wyższa. Nie
    musiał płacić łapówek Zachodowi. Bo likwidując Elektrim Kable
    stracił rynki Zachdnie bezpowrotnie. Pozwalniał ludzi, którzy
    mieli kontakty z kontrachentami spoza Polski. Większość kupców
    nie chce z nim w ogóle rozmawiać. Masz rację gościu tylko
    częściową, że Cupiał ma 2% rynku światowego w kablach. Ma ją
    jako potencjał produkcyjny, ale gwarantuję Ci, że w handlu
    kablami spadł poniżej 0,5%. Zresztą ten 2% rynek zdobył po
    wykupieniu Elektrimu Kable. Nie jego to zasługa, a ludzi którzy
    na ten sukces pracowali przed nim. On zwinął w ciągu 10 lat z
    budżetu państwa (a więc i z Twoich podatków gościu niewiele
    poniżej 4. mld-ów zł z tzw. funduszu osób niepełnospawnych. A
    wiem na pewno, żeby te pieniądze zdobyć trzeba było, delikatnie
    to ujmując, dać odstępnego- ja szacuje to odstęne na co najmniej
    10% całej sumy.)
    Naiwność ludzi, którzy piszą tu swoje opinie jest bezgranicznie
    ślepa. Oto dzięki takiemu patrzeniu na sprawy gospodarki
    jesteśmy na dnie rozwoju gospodarczego. Pan Cupiał nigdy nie
    pokazywał sie publicznie i nigdy nie udzielał wywiadu nawet
    nagranego, nie mówiąc już o rozmowie na żywo. a wiesz gościu
    dlaczego? Bo on nie potrafi normalnie rozmawiać. Jedynie
    epitety, które w fonii brzmiałyby jak ciąg niekończących
    się "pipań", mógłbyś gościu usłyszeć. Ja tego człowieka znam.
    Znam też podwórko kablowe i to dość dobrze. Cupiał nigdy nie
    rozmawiałby w cztery oczy z Hausnerem, bo nie potrafi. Poza tym
    on się boi (czego nie wiem). Widać głęboko zakompleksiony facet,
    a uroda i ogłada towarzyska mu w tym nie pomaga. Hausner dobrze
    wie co mówi. Hausner jest i tak dość powściągliwy w swoich
    wypowiedziach, nie tylko odnośnie Cupiała. Hausner mówi prawdę
    zdecydowanie, ale odnośnie Cupiała mówi dość powściągliwie. I za
    to Hausnera cenię (w tej sprawie ma on b. dobre rozeznanie).
    Cupiał ma jeszce jedna perfidna cechę. Nie lubi sprzeciwu i
    innego zdania niz on ma. Możnaby na ten temat porozmawiać z jego
    byłymi wspólnikami.Masz racje kolejny gościu, że powstały
    spółeczki, ale nie ciche. Po cichu brali pieniądze w tych
    spółeczkach. Była to polityka Elektrimu Kable - jej zarządu, bo
    sami brali miesięcznie dodatkowe pieniądze po kilkaset tysięcy
    złotych. Ale na to wpływu nie mieli ludzie, którzy teraz okupują
    budynek administracyjny Pana Cupiała.
    a poza tym sytuacja fiansowa Cupiała jest dramatyczna. to
    notoryczny kłamca. A zresztą nie powie Cupiał prawdy. któż
    publicznie przyznałby się do błędu i druzgocącej klęski. to nie
    biznesmen to nawet nie nie shawbiznesmen - to niudacznik
    gospodarczy. Cudze pieniądze mu się skończyły - bo konie z
    funduszem osób niepełnosprawnych. Ciekawe co teraz doradzą mu
    jego zaufani ludzie?! Na pewno wymyślą coś ciekawego, oczywiście
    nie będzie to nic co można zaliczyć do uczciwej gry. Nawet poker
    tu nie wchodzi pod uwagę. Przeglądaj resztę wypowiedzi z tematu
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • witch-world.pev.pl



  • Strona 2 z 4 • Wyszukano 128 wyników • 1, 2, 3, 4

    Design by flankerds.com